„Jacek” | Rzecz o Jerzym Woźniaku (cz. 1)

0
3430

WSTĘP

Jerzy Woźniak-Muzeum-Zolnierzy-Wykletych-1Był żołnierzem Armii Krajowej. Tak chyba należy zacząć ten szkic. Jak sądzę bowiem to proste, ale wymowne określenie najlepiej oddaje dzisiaj charakter i doświadczenia, pokolenia, z którego się wywodzi. Pokolenia Akowskiego. W Peerelu, w ślad za powieścią Romana Bratnego, bałamutnie nazwano ich „Kolumbami”. Mieli rzekomo odkrywać komunistyczny „raj”. Faktycznie musieli stać się już w 1939 roku, często w bardzo młodym wieku, żołnierzami Podziemia. I takimi też byli przez okres okupacji niemieckiej. Od 1944 r. już pod nową okupacją nazwaną potem wyzwoleniem musieli stać się depozytariuszami polskich wartości. Przede wszystkim tego, co rozumiemy od kilku wieków pod pojęciem Rzeczypospolitej. Przyniesionego wraz z Armią Czerwoną komunizmu wcale nie musieli odkrywać. Bardzo szybko poznali ten system „na własnej skórze”. Wtedy, w latach 1944 – 1948, byli bardziej opoką bytu narodowego, a nie jakimiś odkrywcami ideologii „Imperium Zła”. Świadczyć musieli, i świadczyli, o Polsce. Najpierw w konspiracji, potem w lesie, aresztach śledczych „Bezpieki”, więzieniach. Także, a może szczególnie, na cmentarzach. To było pokolenie, które podczas najazdu na Polskę dwóch ościennych totalitaryzmów, a później również w Peerelu musiało zejść na dziesiątki lat do konspiracji. Typowi „ludzie Podziemia”, a nie „Odkrywcy” nowego świata…

Trafnie pisał ostatnio o tych Akowskich, podziemnych i powstańczych, pokoleniach, żołnierz Armii Krajowej i badacz dziejów Polskiego Państwa Podziemnego, Tomasz Strzembosz: „Praca w konspiracji, w tym zwłaszcza w konspiracji wojskowej, a więc przede wszystkim Armii Krajowej, była czymś więcej niż organizacją, do której ‘się należy’. Była treścią i sensem życia kilku setek tysięcy polskiej młodzieży (…). Ludzie ci, to co wynieśli z lat okupacji, jako swój życiowy dorobek, bagaż doświadczeń i pozytyw życiowy, wiążą z Armią Krajową. Ona była tkanką ich życia, jej klęski i sukcesy były ich klęskami i sukcesami: ich myśli, ambicje i marzenia, były zrośnięte z nią w jedno. Z nią wiążą oni okres, w którym zdobywali się na największy życiowy wysiłek, kiedy przekraczali samych siebie; tu miały miejsca ich największe porywy i największe dramaty; tutaj przeżyli, jeżeli nie najlepsze (wielu je tak określa!), to ‘najmocniejsze’ lata swojego życia; lata, z którymi nic nie może się porównać”. Jak wspominał „Jacek” Podziemie również niesamowicie wciągało.

Dzisiaj mówimy o nich po prostu: Akowcy. To brzmi tak jak w Drugiej Rzeczypospolitej: Powstańcy Styczniowi. Przyjmując wspólny mianownik możemy powiedzieć o tych z lat sześćdziesiątych XIX wieku i tych z lat czterdziestych XX wieku krótko: weterani polskiej Niepodległości. W minionych dwóch wiekach różnie jednak ich, ludzi Rządu Narodowego, Polski Podziemnej, nazywali Moskale, Niemcy, Sowieci, polscy komuniści. „Buntowszczyki”, „Polnische Banditen”, „kontrrewolucjoniści”, „zaplute karły reakcji”, „elementy antysocjalistyczne”… Tego typu terminów odnoszących się do Polaków walczących o niepodległość było w historii wiele. W zależności od okresu, politycznych zapotrzebowań, odbiorców. Używali ich nagminnie w ściśle tajnych dokumentach, kartotekach, propagandzie, polityce i mediach funkcjonariusze carskiej Ochrany, nazistowskiego Gestapo, sowieckiego NKWD, komunistycznej UB/SB. Zwykła nomenklatura służb bezpieczeństwa okupantów, używana wobec wrogów w podbijanym kraju. Jesienią 1946 r. na łamach konspiracyjnego „Szydła” podziemny bard ripostował im: „Przyszedł bolszewik – znowu piosnka stara, czerwonych synów w słońcu i chwale, a że śmiał mówić o tym zuchwale, że nie chciałby go więziono i bito, był ‘reakcyjnym polskim bandytą (…). W kim komu pozostało trochę sumienia, komu niemiłe sowieckie myto, jeszcze raz został ‘polskim bandytą…”. Jednak już w 2001 roku, 12 lat po rozkładzie państwa, w którym prawie przez pół wieku rządziła partia komunistyczna, mogli zacząć się zastanawiać chyba nie tylko historycy. Polacy, bowiem usłyszeli ponownie podobne słowa. Tym razem jednak z… trybuny Sejmu Trzeciej Rzeczypospolitej. Były transmitowane w radiu i telewizji. Mówił poseł polskiego parlamentu, niedługo potem jedna z najważniejszych osób w państwie. Mówił o WiN-owskich „mordach i zbrodniach”, „aktach terroru”…. Brzmiało to jakże podobnie do tych słów, które na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego wieku, w czasie stalinowskiej nocy, wygłaszał w eterze Stefan Martyka, spiker audycji radiowej „Fala 49”, krzyczący o „bandytach z WiN-u”, „reakcji z AK”. Polacy też musieli się znowu zastanawiać w dniu 22 lipca 2004 r. oglądając przekaz medialny o ponurej dla Polski 60. rocznicy ogłoszenia manifestu tzw. Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, rządu powstałego z nadania Józefa Stalina. Dzisiaj dniu symbolizującym na pół wieku zniewolenie Polaków. Przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie delegacja partyjna składała wieńce. I zastanawiające wcale nie było to, że składała. Do tego zdążyła nas przyzwyczaić. Nie tylko w Peerelu. Zastanawiające było jednak najbardziej miejsce. Wcześniej były to, bowiem pomniki „ludowej władzy”, a nie najważniejszy symbol walki żołnierza polskiego o niepodległość. To tak jakby w Drugiej Rzeczypospolitej, w 1930 r., delegacja partyjna, w dniu 31 lipca, 10. rocznicy (też antydatowanego o dzień wcześniej manifestu) zainstalowanego podczas wojny polsko – bolszewickiej w lipcu 1920 r. w Białymstoku Tymczasowego Komitetu Rewolucyjnego, zapowiadającego powstanie, mającej być włączonej do bolszewickiej Rosji, polskiej Republiki Rad, też składała wieńce przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Przypomnijmy tylko, że w tym pierwszym komitecie był Feliks Dzierżyński, twórca i organizator Czeka/NKWD/KGB, odpowiedzialnej za wymordowanie w Katyniu, Miednoje i Charkowie elity oficerskiej Wojska Polskiego Drugiej Rzeczypospolitej. W tym drugim, był Stanisław Radkiewicz, twórca i minister rodzimej „Bezpieki”, odpowiedzialny za śmierć tysięcy „polskich bandytów”. Obie te rocznice i komitety miały też wspólny, łączący ich mianownik: partię bolszewicką/komunistyczną będącą ośrodkiem władzy. Dodajmy też na marginesie, że gdy partyjna delegacja składała kwiaty stały tam warty honorowe wystawione przez… wojsko Trzeciej Rzeczypospolitej. Jak w dniach rocznic państwowych i narodowych, listopadowego Święta Niepodległości, majowej Konstytucji Trzeciego Maja, sierpniowego „Cudu nad Wisłą”.

Jerzy Woźniak-Muzeum-Zolnierzy-Wykletych-2„Jacek”, „Jerzy”, „Żmija”, „Józef Makara”, czy też po prostu „Młodzieniec” (jak nazywał emisariusza kpt. Stefan Rostworowski „Ignacy”, wysłannik płk. Franciszka Niepokólczyckiego „Żejmiana” do Londynu i działacz Delegatury Zagranicznej WiN w Brukseli), w oczach Niemców, Sowietów i polskich komunistów, chyba spełnił wszelkie kryteria tego „polskiego bandytyzmu”. Przedstawiciel patriotycznego pokolenia młodzieży wychowanej w okresie międzywojennym, tuż przed wojną uczeń Gimnazjum „starego” w Rzeszowie, żołnierz Podziemia. Delegowany na Zachód emisariusz jednej wybitniejszych postaci Podziemia, ppłk. Łukasza Cieplińskiego, potem z kolei wracający do kraju emisariusz Delegatury Zagranicznej WiN, polskiego przedstawicielstwa na emigracji.  Po przybyciu do kraju w połowie 1947 r. działacz ostatniego Zarządu Głównego WiN, ośrodka pretendującego wówczas do miana kierownictwa Polski Podziemnej. Kilka miesięcy potem, na ulicznej zasadzce, aresztowany w Katowicach, skazany przez trybunał wojskowy na śmierć. Zwolniony podczas „październikowej odwilży”. W Peerelu nie miał łatwego życia. Ludzie z jego, akowskiego, pokolenia przez dziesiątki lat byli osobami „trzeciej kategorii”.  Otaczano ich agenturą, nachodzono w mieszkaniach, inwigilowano w miejscach pracy i rodzinnych domach, odmawiano prawa do studiowania, pomijano w zawodowych awansach, wzywano na przesłuchania, a w razie jakichkolwiek podejrzeń o „działalność antysocjalistyczną” aresztowano. W latach sześćdziesiątych znalazł się na kartach wydanego przez Służbę Bezpieczeństwa informatora o „polskich bandytach”. Figuruje tam obok takich, dzisiaj już legendarnych postaci Polski Podziemnej, jak wspomniany wyżej jego dowódca, inspektor rzeszowski AK i prezes IV Zarządu Głównego WiN ppłk Ciepliński, komendant 5. Brygady Wileńskiej mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, czy też ostatni komendant Okręgu Wileńskiego ppłk Antoni Olechnowicz „Pohorecki”.

Jerzy Woźniak-Muzeum-Zolnierzy-Wykletych-3W latach 1944 – 1948, gdy „Jacek” podejmował swoje najważniejsze decyzje życiowe, powstawało to państwo. Państwo, które potem przebrało kształt i nazwę Peerelu. Fałsz jego oficjalnej nazwy chyba najbardziej trafnie zdefiniował swego czasu Zbigniew Gluza, organizator zasłużonego dla rozpoznania dziejów najnowszych Polski Ośrodka „Karta”: „Piszemy ‘Peerel’ nie z kaprysu czy przypadku. To jest nazwa państwa, musi być pisana dużą literą. Nie piszemy PRL, bo uznanie tego skrótu sugerowałoby, że kryją się pod nim prawdziwe nazwy. A to ani Polska, ani Rzeczpospolita (nie był to „ustrój, którego istotę stanowi wybieralność władz przez obywateli”). Ani Ludowa. Tylko brzmienie tego skrótu jest prawdziwe: ‘Peerel’”. Wtedy też, u genezy tego państwa, załamał się dla wielu Polaków ich świat. Świat ideałów i wartości kilku pokoleń Drugiej Rzeczypospolitej. Niemcy i Sowieci zniszczyli w okresie wojny i okupacji polskie instytucje państwowe, w znacznej części wymordowali elitę przywódczą. Zamierzali sprowadzić Polaków do kategorii „podczłowieka”, przemodelować na kategorię „homo sovieticus”. Szczególnie niebezpieczne dla kondycji społeczeństwa polskiego okazało się drugie wejście Armii Czerwonej na ziemie polskie. Hasła „wyzwolenia”, usunięcia okupacji niemieckiej i eksponowany szafarz narodowy wielu Polakom przesłoniły wtedy rzeczywiste intencje i cele strategiczne komunistów.

Historyk napisze później: „Wydarzenia w Polsce (i w Europie Środkowej) lat 1944 – 1956 nosiły cechy podboju politycznego i cywilizacyjnego. Władza komunistycznej PPR została narzucona przemocą, przy wsparciu Armii Czerwonej i NKWD, przy braku sprzeciwu dotychczasowych zachodnich sojuszników Polski. Wobec tych, którzy nie godzili się z takim rozwojem wydarzeń i tych, których uznano za potencjalnych przeciwników, zastosowano terror w skali masowej”. Dodać trzeba tutaj, że to właśnie wówczas, na nich, ludziach takich jak „Jacek”, żołnierzach Podziemia, a także przekazywanej z pokolenia na pokolenie legendzie Polski Podziemnej, wzorowali się w drugiej połowie lat 40., latach 50., a następnie również i okresie lat 80., kolejne pokolenia polskich konspiratorów. Wspomnijmy tutaj chociażby „Solidarność Walczącą” Kornela Morawieckiego i jej znak nawiązujący do kotwicy Polski Podziemnej, postulaty ideowo – organizacyjne części działaczy podziemnej „Solidarności” i ich, romantyczne marzenia o budowanie struktur „podziemnego państwa”, w ówczesnej rzeczywistości i przy wysokim stopniu spenetrowania agenturalnego wielu środowisk, zupełnie niewykonalne. Można powiedzieć, jak sądzę bez zbytniej przesady, że w tych trudnych czasach ci ludzie Polski Podziemnej, którzy ocaleli i przeżyli okres terroru z czasów pierwszej dekady Peerelu stawali się często dla następnych, niepodległościowych konspiratorów, wzorami i autorytetami.

Jerzy Woźniak-Muzeum-Zolnierzy-Wykletych-4Już w Trzeciej Rzeczypospolitej „Jacek” objął funkcję wiceministra w Urzędzie do spraw Kombatantów. Odpowiadał wtedy za weteranów służących sprawie polskiej Niepodległości oraz weryfikację uprawnień kombatanckich tzw. utrwalaczy władzy ludowej. Trzeba dzisiaj przyznać, że jeszcze do niedawna dziwni byli ci niektórzy „kombatanci”. Współpracownicy sowieckiego kontrwywiadu, funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa (a więc de facto polskiego NKWD) zwalczający „reakcyjne bandy AK”, szefowie lokalnej „Bezpieki” aresztujący i znęcający się nad żołnierzami Podziemia niepodległościowego…Ostatni Delegat Rządu na Kraj z 1945 roku, Stefan Korboński, który musiał już dwa lata później uciekać ze zniewalanej Polski, wydał na emigracji wspomnienia, ukazujące początki i zakres terroru lat 1944 – 1947. Ich znamienny tytuł, „W imieniu Kremla” dobrze chyba oddaje sedno służby tzw. utrwalaczy. Jakże inne, gdy spojrzymy w biografie ludzi Polskiego Państwa Podziemnego były drogi rzeczywistych weteranów walki o niepodległość Rzeczypospolitej. Życiorys „Jacka” stanowi tutaj przykład szczególnie wyrazisty. Żołnierz Podziemia, emisariusz polskiego ośrodka emigracyjnego, więzień Peerelu, który wg zamierzeń tamtych „kombatantów” miał też, w piwnicach Mokotowa, zostać zgładzony strzałem w tył głowy. Jak „Orłow”, „Zabawa” – także kurierzy polskich władz wojskowych i cywilnych na Uchodźstwie delegowani do kraju i tutaj aresztowani.

MŁODOŚĆ I DZIAŁALNOŚĆ KONSPIRACYJNA PRZECIWKO OKUPANTOM

Jerzy Woźniak-Muzeum-Zolnierzy-Wykletych-5Urodził się już „za progiem” odradzającej się po latach zaborów Drugiej Rzeczypospolitej, 8 XI 1923 r. w Krakowie. Mieszkał i wychowywał się w Błażowej k. Rzeszowa. Od 1934 r. uczęszczał do I Gimnazjum i Liceum im. Księdza Stanisława Konarskiego w Rzeszowie. Szkoły o świetnych tradycjach, która wykształciła wielu zasłużonych dla Polski, na różnych polach działalności, wychowanków (prawników, lekarzy, inżynierów, wojskowych) i uczestników niepodległościowych zrywów. Wspomnijmy tutaj chociażby „belwederczyka” z listopadowa 1830 r. podchor. Ludwika Nabielaka, czy też styczniowego powstańca roku 1863 Emanuela Moszyńskiego. Szerzej pisze o nich i szkole „Jacka” w niniejszym tomie znawca i badacz dziejów Rzeszowa Zbigniew K. Wójcik.

Jerzy Woźniak-Muzeum-Zolnierzy-Wykletych-6(na zdjęciu – dolny rząd, trzeci od prawej)

Dodajmy tylko, że przedwojenne gimnazja, z patriotyczną i dobrze wykwalifikowaną kadrą dydaktyczną, dawały wtedy młodym ludziom gruntowne podstawy wykształcenia. Ukierunkowanie edukacji, nie tylko na wiedzę, ale również na sprawy państwowe zaprocentowało niedługo potem, gdy na Polskę runęły dwie sąsiednie potęgi totalitarne, ochotniczym zaciągiem Polaków garnących się do tworzącej się konspiracji. Trzeba też pamiętać, że wówczas kuźniami postaw i charakterów tych młodych ludzi był również Kościół katolicki, a także ich środowiska rodzinne. Szczególnie te, w których tradycja walk niepodległościowych była ciągle żywa, by wspomnieć tylko Powstanie Styczniowe, Legiony Józefa Piłsudskiego, wojnę z bolszewikami. W rzeszowskim Gimnazjum „Jacek” zdał małą maturę. Kolejnego etapu edukacji nie zdążył jednak zacząć.

Agresja na Polskę Trzeciej Rzeszy i Związku Sowieckiego była momentem zwrotnym w życiu nie tylko jego. W strukturach konspiracyjnych Związku Walki Zbrojnej – Armii Krajowej rozpoczął działalność już w 1941 r. Miał wówczas 18 lat. Wiek właściwy do wejścia w Podziemie. Po zaprzysiężeniu działał w siatce, wchodzącej w skład Obwodu Rzeszów, Placówki Błażowa. Jednocześnie, oprócz pełnienia przydzielonych mu obowiązków wojskowych, uczęszczał na tajne komplety, zorganizowane na Rzeszowszczyźnie w ramach „Kuźnicy”. Kadry dowódcze AK i Delegatury Rządu dbały wtedy nie tylko o wyszkolenie bojowe młodych żołnierzy Podziemia, ale również o ich gruntowne wykształcenie. Wszak to oni po usunięciu okupacji niemieckiej mieli stać się fundamentem Trzeciej Rzeczypospolitej. W 1943 r. „Jacek” ukończył konspiracyjne, kilkumiesięczne kursy szkoły podoficerskiej i szkoły podchorążych. Obejmowały one między innymi taktykę walki plutonem, strzelectwo, minerstwo, topografię terenu, podstawy dywersji i walki wręcz. Konsekwencją była nominacja najpierw na kaprala podchorążego, potem podporucznika. Był to okres, kiedy sukcesy niemieckie na froncie wschodnim zaczęły się załamywać, a Armia Czerwona przejmowała inicjatywę militarną. W konspiracji, a następnie podczas działań powstańczych „Jacek” brał udział w akcjach zbrojnych, ochronie zrzutów uzbrojenia, osłonie radiostacji polowej AK (Błażowa).

Rok 1944 wraz z postępującą na Zachód Armią Czerwoną, z jednej strony niósł dla Polaków nadzieję usunięcia okupacji niemieckiej, z drugiej jednak też wielką niewiadomą, co do intencji i faktycznych zamierzeń Józefa Stalina wobec Polski. Niepokojące sygnały zaczęły napływać zaraz po wkroczeniu na obszar Drugiej Rzeczypospolitej pierwszych jednostek z czerwoną gwiazdą. Wilno i Lwów, gdzie po wyparciu Niemców nastąpiły zmasowane operacje sowieckich służb bezpieczeństwa zmierzające do zniszczenia siatek konspiracyjnych i oddziałów partyzanckich AK stały się dla Rzeszowa poważnym ostrzeżeniem przed wiarą w dobre intencje „sojuszników naszych sojusznik”. Mimo tych odgłosów represji i obaw nadchodzących z Kresów Wschodnich wychodzące w lipcu i sierpniu 1944 r. z podziemia formacje wojskowe Podokręgu Rzeszów AK (Okręg Kraków) karnie wzięły udział w atakowaniu wycofujących się na zachód oddziałów niemieckich. W czasie lipcowej akcji „Burza” żołnierze z Placówki „Jacka” operowali w szeregach liczącego ponad 400 ludzi zgrupowania I Rzeszów – Południe (południowo – wschodnia cześć Obwodu Rzeszów). Działali w Błażowej, Tyczynie, Hyżnem i Dynowie. Dowodził nimi kpt. Józef Maciołek „Żuraw”, późniejszy, obok wspomnianego kpt. Stefana Rostworowskiego „Ignacego”, emisariusz prezesa II Zarządu Głównego na Zachód i organizator Delegatury Zagranicznej WiN. Zgrupowanie było skoncentrowane na tzw. Popielaku, zalesionym obszarze znajdującym się na południe od Błażowej. Szerzej o działaniach „burzowych” oddziałów AK z terenu „Jacka” traktuje, zamieszczone w niniejszym tomie, opracowanie badacza dziejów rzeszowskiego Podziemia, Grzegorza Ostasza. Wspomnijmy jedynie, że polowe msze święte odprawiał tam wówczas ks. Stanisław Kluz, kolejna po kpt. „Żurawiu” i ppor. „Jacku” postać ściśle związana potem z dziejami Delegatury Zagranicznej (również autor pierwszej, wydanej w 1977 r. w Londynie, książki o Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość”).

Niedługo po wyparciu Niemców i wejściu Sowietów Rzeszowszczyzna doświadczyła tego, co już wcześniej stało się udziałem Polaków z Kresów Wschodnich. Rozpoczęły się masowe aresztowania i wywózki do Związku Sowieckiego żołnierzy i działaczy Polskiego Państwa Podziemnego, operacje pacyfikacyjne wojsk NKWD, zakładanie nowych aresztów śledczych i obozów, tworzenie przez nowych okupantów struktur komunistycznego aparatu represji. Władza znalazła się w znacznej mierze w rękach sowieckich, chociaż na wielu terenach, lokalnie, polskie oddziały partyzanckie skutecznie likwidowały placówki Urzędu Bezpieczeństwa, milicji, partii komunistycznej. Tacy ludzie jak „Jacek” stali się dla komunistów wrogami numer jeden. Wszak to oni, żołnierze AK, działacze Delegatury Rządu, byli gwarantami suwrenności Polski. 2 IX 1944 w Błażowej funkcjonariusze NKWD przeprowadzili rewizję w domu rodzinnym „Jacka”. Zdołał uniknąć on wtedy aresztowania. Od tego czasu był poszukiwany przez służby bezpieczeństwa. Nie zaprzestał jednak działalności niepodległościowej. Brał udział w ukrywaniu „spalonych” żołnierzy Podziemia, przewożeniu meldunków i broni. Dla niego i wielu innych AK-owców czas konspiracji nie skończył się. Już wówczas wiedzieli, że to nie jest żadne wyzwolenie, a jedynie nowa okupacja. W tym czasie „Jacek” wziął udział w pierwszych akcjach wymierzonych w Sowietów. Koło Błażowej uczestniczył w udanym odbiciu kilku żołnierzy AK z lokalnej siatki konwojowanych przez NKWD-dzistów do znajdującego się w pobliżu prowizorycznego aresztu śledczego, jakich wówczas „czekiści” tworzyli na ziemiach polskich setki.

Ciąg dalszy za tydzień.

autor: Prof. Tomasz Balbus

O tej części opowiada film,  w reżyserii Sławomira Górskiego, wypełniony wieloma wspaniałymi animacjami i archiwaliami. Ciekawy i wciągający, głównie za sprawą świadka, Pana Jerzego Woźniaka, jest do obejrzenia na naszym portalu.

Żołnierze Wyklęci. Jerzy Woźniak. cz.1 „Przeklęty czas”

Zapraszamy.

  1. W ślad za filmem o takim samym tytule dzisiaj w mediach powszechnie używa się tej nieszczęśliwej metafory peerelowskiego literata przy okazji różnych AK-owskich uroczystości.
  2. T. Strzembosz, Rzeczpospolita podziemna. Społeczeństwo polskie a państwo podziemne 1939-1945, Warszawa 2000, s. 320-321.
  3. Z ostatnich studiów zob.: T. Łabuszewski, Bandy reakcyjnego podziemia czy zbrojne podziemie niepodległościowe, „Zeszyty Historyczne WiN-u”, nr 19-20, XII 2003, s. 7-43
  4. Cyt. za „Szydło”, 20 IX 1946 [w:] za: K. Kersten, Między wyzwoleniem a zniewoleniem. Polska 1944-1956, Londyn 1993, s. 29.
  5. Sprawozdanie stenograficzne ze 104 posiedzenia Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej (14 marca 2001), „Biuletyn Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej”, marzec 2001, nr specjalny, s. 7.
  6. Najnowsze wyniki badań: Z. Zblewski, Działalność mjr. Łukasza Cieplińskiego od grudnia 1944 do kwietnia 1945 r., Zeszyty Historyczne WiN-u”, nr 19-20, XII 2003, s. 91-166.
  7. Informator o nielegalnych antypaństwowych organizacjach i bandach zbrojnych działających w Polsce Ludowej w latach 1944-1956, MSW Biuro „C” (Warszawa 1964), Lublin 1993, s. 57.
  8. Z. Gluza, Był Peerel, „Karta”, 1993, nr 10, s. 1.
  9. J. Kurtyka, Polska 1944–1956: z dziejów agonii i podboju [w:] Konspiracja i opór społeczny w Polsce 1944 – 1956. Słownik biograficzny, Kraków–Warszawa-Wrocław 2002, t. I, s. LV.
  10. Zob. również monografię miasta: Z. K. Wójcik, Rzeszów w latach drugiej wojny światowej, Okupacja i konspiracja 1939-1944-1945, Rzeszów-Kraków 1998.
  11. G. Ostasz, A. Zagórski, Akcja „Burza” w Inspektoracie AK Rzeszów. Krakowski Okręg Armii Krajowej w dokumentach, tom III, Kraków 2003, s. 19 i n.
  12. S. Kluz, W potrzasku dziejowym. WiN na szlaku AK. Rozważania i dokumentacja, Londyn 1978.
  13. D. Garbacz, A. Zagórski, W kleszczach czerwonych, Brzozów-Rzeszów 1991.
  14. Z. K. Wójcik, A. Zagórski, Na katorżniczym szlaku, Warszawa 1994.
  15. J. Łopuski, Losy Armii Krajowej na Rzeszowszczyźnie (sierpień-grudzień 1944). Wspomnienia i dokumenty, Warszawa 1990.
  16. Szerzej: W. Suleja, Historia Wrocławia. W Polsce Ludowej, PRL i III Rzeczypospolitej, Wrocław 2001; W. Wrzesiński, Uniwersytet Wrocławski 1945-1995, Wrocław 1995.
  17. AIPN-W-wa, sygn. 0259/235, Protokół przesłuchania J. Woźniaka z 16 VI 1948.
  18. Szerzej: „Dardanele”. Delegatura WiN-u za granicą (1946-1949), wstęp dobór tekstów, przypisy S. J. Rostworowski, Wrocław 2000.
  19. Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość” w dokumentach, pod red. M. Huchli i in., Wrocław 1997, t. IV, s. 160 (dalej: WiN z numerem tomu).
  20. Terlecki, Dyktatura zdrady. Polska w 1947 roku, Kraków 1991, passim. Z. Zblewski, Między wolną Polską a „siedemnastą republiką”. Z dziejów oporu społecznego na terenie województwa krakowskiego w latach 1945-1947, Kraków 1998, s. 211.
  21. Zob.: WiN, t. I (wrzesień 1945 – czerwiec 1946), t. II (lipiec 1946 – styczeń 1947), t. III (luty – listopad 1947).
  22. AIPN-W-wa, sygn. 0259/235, Protokół przesłuchania J. Woźniaka z 16 VI 1948.
  23. J. Woźniak, Przyczynek do dyskusji na temat IV-tego i V-tego Zarządu głównego WiN, „Zeszyty Historyczne WiN-u”, nr 5, VIII 1994, s. 111-112.
  24. AIPN-W-wa, sygn. 0259/235, Protokół przesłuchania J. Woźniaka z 26 I 1948. Szyfrowana przez „Jacka” korespondencja IV Zarządu Głównego WiN (a także listy samego emisariusza) do Delegatury Zagranicznej została opublikowana w tomie IV wydawnictwa WiN w dokumentach.
  25. Zob. M. Huchla, Ostatnie miesiące działalności Krakowskiego Okręgu WiN, „Zeszyty Historyczne WiN-u”, nr 9, 1996, s. 121-125.
  26. Strukturom, ludziom i sprawie II Zarządu Głównego WiN został poświęcony nr 18 „Zeszytów Historycznych WiN-u” (2002). Zob. również, wzorcowo wydany, katalog z wystawy towarzyszącej sesji naukowej z września 2002 r., poświęconej „procesowi krakowskiemu”: W. Frazik, T. Gąsiorowski, F. Musiał, Z. Zblewski, „Wielkie procesy pokazowe w Krakowie”. Wystawa, Kraków 2004.
  27. Wyrok WSR w Warszawie z 10 XII 1947 (kopia w zbiorach T.B.).
  28. List nr 6 J. Woźniaka do J. Maciołka z dnia 26 VIII 1947 r. w sprawach organizacyjnych ZG WiN [w:] WiN, t. IV, s. 92.
  29. Ibidem s. 106.
  30. W dotychczasowych opracowaniach, biogramach i studiach pomija się fakt aresztowania również tego samego dnia siostry prezesa IV Zarządu Głównego WiN, Jadwigi Cieplińskiej, swoistego zakładnika w rękach funkcjonariuszy (co warto również mieć na uwadze oceniając postawę „Bogdana” w pierwszych dniach po aresztowaniu). Po wstępnych przesłuchaniach „operatywnych” w WUBP w Katowicach została ona przewieziona do Departamentu Śledczego MBP w Warszawie. 28 V 1949 została skazana przez WSR w Warszawie na 2 lata. Składowi orzekającemu przewodniczył kpt. Zbigniew Furtak. „Zdawała sobie sprawę, że Ciepliński Łukasz prowadzi przestępczą działalność w związku WiN, a tym samym nie tylko nie zawiadomiła władzy powołanej do ścigania przestępstw, ale w stosunku do innych osób nie przyznała się, że jest siostrą Cieplińskiego, lecz nazywała go kuzynem (…). Przy wymiarze kary Sąd wziął pod uwagę z jednej strony zły stan zdrowia oskarżonej [stopniowa utrata wzroku podczas brutalnego śledztwa] i stosunki rodzinne łączące ją z Cieplińskim Łukaszem, z drugiej zaś strony wybitne stanowisko i szkodliwą działalność Cieplińskiego w związku WiN” (z uzasadnienia wyroku). Została zwolniona 29 XI 1949 r. Mieszkała w Katowicach.
  31. Kurtyka, Światy przeciwstawne: komunistyczna bezpieka wobec podziemia niepodległościowego, „Pamięć i Sprawiedliwość”, nr 1 (5), 2004, s. 19.
  32. AIPN-W-wa, sygn. 0259/235, Protokół przesłuchania J. Woźniaka z 20 III 1948
  33. Ibidem, Protokół przesłuchania J. Woźniaka z 21 IV 1948.
  34. Z ważniejszych publikacji zob. między innymi: Operacja „Cezary” – ubecka analiza „gry” z WiN-em, oprac. W. Frazik, „Zeszyty Historyczne WiN-u”, nr 15, 2001, s. 183-256; J. Kurtyka, Jeszcze o monografii Zrzeszenia WiN, o rozbiciu IV Zarządu Głównego i o początkach prowokacji, ibidem, 1993, s. 219 – 240; Idem, Rozbicie IV Zarządu Głównego WiN i początek prowokacji w świetle dokumentów z Archiwum Delegatury Zagranicznej WiN, ibidem, nr 4, 1993, s. 130-170; Przejęte sprawozdanie. Jeszcze jeden dokument z okresu rozbicia IV Zarządu Głównego WiN, opr. J. Kurtyka, ibidem, nr 5, s. 119-130; „V Komenda” WiN w relacji dwóch szeregowych żołnierzy, zebrał i opracował T. Nowicki, ibidem, nr 15, 2001, s. 121-124; B. Sigda, Rozpracowanie Komendy WiN (wspomnienia osobiste), ibidem, nr 9, 1996, s. 127-132; Dardanele”, passim.
  35. Ostatnie wyniki badań: „Kapitulacja” Łukasza Cieplińskiego, opr. W. Frazik, Zeszyty Historyczne WiN-u”, nr 19-20, XII 2003, s. 401-408.
  36. J. Woźniak, Przyczynek, s. 111.
  37. Faktycznie w godzinach wieczornych 27 XI 1947.
  38. Pismo rzekomego V Zarządu Głównego WiN do J. Maciołka z drugiej połowy stycznia 1948 r. mające go uwiarygodnić wobec Delegatury Zagranicznej [w:] WiN, t. IV, s. 522.
  39. AIPN-Wr, sygn. 0259/235, „Jerzy Woźniak–Makara” (raport informatora celnego z 29 XII 1947).
  40. Ibidem.
  41. Ibidem, „Jerzy Woźniak–Makara” (niedatowany raport informatora celnego).
  42. Ibidem, „Jerzy Woźniak–Makara” (raport informatora celnego z 31 lipca 1948).
  43. Zagórski, „Czarna księga” wymiaru sprawiedliwości w służbie komunistycznych okupantów (odcinek 16), „Orzeł Biały” nr 10 (13), październik 1993, s. 6-7.
  44. K. Szwagrzyk. Zbrodnie w majestacie prawa 1944-1955, Warszawa 2000, s. 73-75
  45. Wyrok WSR w Warszawie z 10 XII 1948 (kopia w zbiorach T. B.).
  46. Woźniak, Niespodziewane ułaskawienie, opr. K. Szwagrzyk [w:] Księga świadectw. Skazani na karę śmierci w czasach stalinowskich i ich losy, praca zbiorowa pod red. K. Madeja, J. Żaryna, J. Żurka, Warszawa 2004, s. 376-379.
  47. Ibidem, s. 380.
  48. Ibidem, s. 383
  49. Woźniak, Byłem medykiem więziennym. Wspomnienia i refleksje, „Zeszyty Historyczne WiN-u”, nr 1, III 1992, s. 26.
  50. AIPN-W-wa, 0259/235, Raport oficera operacyjnego Wydziału I Departamentu III MBP por. S. Fliśnikowskiego do naczelnika wydziału z 7 II 1957.
  51. Woźniak, Byłem, s. 26.
  52. Zob.: R. Lazarowicz, Relacja, red. P. Cichoracki, G. Waligóra, „Studia i materiały z dziejów opozycji i oporu społecznego”, red. Ł. Kamiński, 2000, t. III, s. 139-149.
  53. W tym roku zespół edytorski tego dzieła został uhonorowany przyznawaną przez IPN nagrodą Kapituły „Kustosza Pamięci Narodowej”.