Gloria victis. O potrzebie filozoficznej refleksji nad ideami Żołnierzy Wyklętych

0
2363

Jeśli właściwa jej choroba, którą jest zło moralne,
nie potrafi duszy zniszczyć, to nic nie potrafi jej zniszczyć.
Werner Jeager, Paideia

Małe Golgoty
Postawa żołnierzy podziemia niepodległościowego po 1944 roku była przez komunistyczny reżim Polski Ludowej napiętnowana, a jego skutkiem miało być ich zarówno fizyczne, jak i symboliczne unicestwianie. Początkiem niemal każdej małej Golgoty, jak możemy nazwać procesy i śmierć żołnierzy Armii Krajowej, był nieuchronny koniec walki z bronią w ręku w lasach, wsiach i miastach. Pojmani i aresztowani, po krwawych, wielomiesięcznych lub wieloletnich (np. IV ZG WiN) śledztwach, podlegali zbrodniom sądowym, otrzymując wyroki, w tym kary śmierci, wykonywane strzałem katyńskim. Ich ciała grzebano w bezimiennych, najczęściej zbiorowych mogiłach, takich jak zaułek wysypiska śmieci na warszawskich Powązkach, zwany kwaterą „Ł” lub tzw. „Łączką”. Ostatnim etapem pohańbienia, było usiłowanie unicestwienia pamięci o tych niezłomnych bohaterach polskiego podziemia – próba wymazania Ich z kart historii oraz zdeprecjonowania w oczach najbliższej rodziny oraz przyjaciół…

List do żony Wyklętego
Dowodem potwierdzającym powyższy schemat pracy pracowników Urzędu Bezpieczeństwa jest list, odnaleziony i cytowany przez znanego badacza tego okresu, Leszka Żebrowskiego, a skierowany do żony jednego z zamordowanych żołnierzy: „Dowództwo jednostki Wojskowej (…) zawiadamia Was, że w imieniu Narodu Polskiego Sąd Polowy WP wykonał (…) wyrok śmierci na Waszym mężu (…). Okrył siebie, Was i Wasze dziecko hańbą – zdradził sprawę narodową, naród i Ojczyznę. (…) Ziemię nad jego grobem wyrównano i niech nie szpeci ziemi Ojczyzny naszej grób zdrajcy. Wieczna hańba i nienawiść naszych żołnierzy i oficerów towarzyszy mu i poza grób. Każdy, kto czuje w sobie polską krew, przeklina go – niech więc wyrzeknie się go własna jego żona i dziecko”. Podpis pod tym bezeceństwem złożył dowódca jednostki, niejaki por. Muś.(1)

Nie-unicestwienie
Tragiczne losy nie polegały wyłącznie na pohańbieniu zwłok, na fizycznym unicestwieniu, ale również na bezwzględnym wymazywaniu pamięci o nich, próbie całkowitego unicestwienia pamięci o ofiarach. Najbardziej przy tym cierpiały rodziny nieżyjących, sekowane i marginalizowane w całym okresie Peerelu.
Pomimo angażowania przez ubeckich oprawców wszystkich dostępnych środków, pamięć o żołnierzach m.in. AK, WiN, NSZ, Bch, NZW, KWP trwa bez przerwy. Obrasta wciąż chwałą i glorią, majestatem i najwyższym szacunkiem, a wręcz, w niektórych przypadkach, świętością.(2)

Bohater zbiorowy – Żołnierz Wyklęty
Tak nazwiemy wszystkich, którym możemy przypisać następujące cechy:

  • reprezentowali postawy, które można ogólnie określić jako ideał walki o wolną, nieokupowaną Polskę, w której wszyscy obywatele mają zagwarantowane prawa do wyrażania swoich poglądów oraz przekonań politycznych i religijnych,
  • nie poddali się lub nie zrezygnowali z walki o ideały w obliczu zagrożenia śmiercią spowodowanego starciem z okupantem,
  • ginęli – w imię ideałów – na polu walki, w wyniku starcia i konfrontacji z wrogiem (szczególnie z Rosją Sowiecką),
  • podlegali okrutnym śledztwom z torturami włącznie,
  • propozycje współpracy z UB odrzucali, nawet w sytuacji, gdy ich przyjęcie oznaczałoby przetrwanie,
  • zostali skazani przez komunistyczne sądy wojskowe, a następnie odsiadywali wyroki lub zostali zamordowani i pochowani przeważnie w masowych i bezimiennych mogiłach, po których usiłowano za wszelką cenę zatrzeć ślady.

Żołnierzy Wyklętych o podobnych losach przeszło przez więzienia w latach 1944–1956 ponad ćwierć miliona, ponad 80 tys. spośród tej grupy otrzymało wieloletnie lub dożywotnie wyroki odsiadki, przypłacając to zdrowiem, jednak najtragiczniejszy los spotkał grupę liczącą od 25 do 60 tys. osób – zostały skazane na śmierć.(3) Nieliczne, względem pomordowanych żołnierzy, są mogiły, na których rodziny mogą zapalić znicze w hołdzie pamięci bliskim.

Motywacja i cel Żołnierzy Wyklętych
Prawie każdy członek podziemia niepodległościowego wtrącony do więzienia i przesłuchiwany miał teoretycznie szansę ratunku. Przyjęcie propozycji współpracy, podpisanie tzw. lojalki, zapewniało „zatrudnienie” jako tajnego współpracownika, uwiązanego na łańcuchu Urzędu Bezpieczeństwa i przekazującego szczegóły na temat kolegów z konspiracji: gdzie się ukrywają, kogo zabili, gdzie mają rodzinę. Wszystkie te szczegóły z kolei pogrążały zamkniętych w celach lub właśnie tam kierowanych, dopiero co schwytanych w wyniku dopływu „świeżych informacji”. Byli tacy, którzy podejmowali współpracę, opuszczali więzienia, często robili kariery, dobrze im się wiodło. Jednak większość zdecydowanie odmawiała, mając świadomość swojego tragicznego końca. Nie chcieli umierać, lecz celem była prawda, życie bez niej byłoby zdradą wszystkiego, w co wierzyli. Ale właśnie… W co wierzyli, czym się kierowali, co ich motywowało? Wielokrotnie, gdy zadawałem podobne pytania historykom, wskazywali na trudne decyzje i godne postawy.

Perspektywa filozoficzna
Gdy spojrzymy na zagadnienie Żołnierzy Wyklętych z perspektywy filozoficznej, odsłania się nowa, inna, choć pozostająca wciąż w tym samym miejscu, istotna jakość. Dotykamy bowiem spraw, które w regularnym, rzetelnym, ale mimo wszystko zarezerwowanym wyłącznie dla nurtu debaty historyczno-naukowej, dyskursie, nie są do końca rozpoznane. Nie twierdzę przez to, że uda się to uczynić w tym krótkim eseju, ale można sformułować postulaty, dla których dalszy wywód mógłby okazać się niezbędny i celowy. Jeśli jednak okaże się nieuzasadniony, to pozostanie wyłącznie w przestrzeni zachwytu i zadziwienia, co potwierdza, że filozofia jest stale obecna w każdym procesie odkrywania naukowego, zarówno w naukach ścisłych, jak i humanistycznych.
Formułując cechy konstytuujące Żołnierzy Wyklętych, wskazujemy na ich wspólne losy, na pewną konfigurację sytuacji powstałych w wyniku ich osobistych decyzji, konkretnych zachowań, skutkujących np. wyrokiem śmierci. Pomimo wykonania wyroku – trwali, podczas gdy inni, którzy się złamali, poszli na współpracę, wydostawszy się na wolność, resztę życia spędzali miotani, albo i nie, mrocznymi wspomnieniami.
Co może być silniejsze niż karcer, niż polewanie wodą na mrozie nagiego ciała? Co może czynić odpornym na wyrywanie paznokci obcęgami, miażdżenie genitaliów, łamania dopiero co zrośniętych piszczeli? Co pozwala oskarżonemu przetrwać płacz dziecka i bitej kobiety w celi obok, jeżeli wie, że to płacz jego żony, która przed momentem została wprowadzona do celi, aby poddać przesłuchiwanego psychicznemu terrorowi? Co jest aż tak niepodważalnego, by utrzymywało przy nadziei, gdy śmierć spogląda prosto w oczy?
Martyros (z gr. μάρτυρός) to świadek, a i o ile świadczy do śmierci – męczennik, o tyle, o ile świadczy, godzi się na śmierć, nie decyduje się na tortury, byłby wówczas masochistą”.(4) Zatem Żołnierze Wyklęci to martyros, którzy zła się nie ulękli, których duszami zło zawładnąć chciało, których chciało pozyskać dla siebie.
Doskonale oddają to słowa Łukasza Cieplińskiego: „Mogą mi odebrać wszystko, ale tego, o co walczyłem i w co wierzyłem, tego mi odebrać nie mogą”.(5)
W tradycyjnym dyskursie historyczno-naukowym nie poświęca się zbytniej uwagi analizie motywu martyrologii, ze względu na pozornie subiektywny charakter tej perspektywy. Czy istotnie jest on wyłącznie subiektywny? Czy nie nadszedł już czas, aby zachęcić do debaty na ten temat, zaprosić filozofów fenomenologów, historyków filozofii polskiej oraz etyków?
Co może wnieść ta nowa perspektywa? Czy nie najważniejsze są fakty, daty i liczby? Przyzwyczajeni jesteśmy, że to dane matematyczne nadają rangę sprawom. Wielokrotnie, gdy wczytywałem się w zestawienia, statystyki poległych, w setki, a często tysiące stron dokumentów i stenogramów z przesłuchań, usiłowałem zrozumieć Ich samych, jako ludzi z krwi i kości, ludzi zmagających się z wizją nieuchronnej śmierci, zapatrzonych w jakieś niewidzialne światło, mających nadzieję, gdy w ich sercach tlił się płomień, którego śmierć nie mogła zagasić… To prawdopodobnie ten płomień duchowej więzi, wspólnoty idei, łączności międzypokoleniowych marzeń oraz pamięci genetycznej (to dodatkowy aspekt dziedziczenia danych zmysłowych, psychicznych oraz biologicznych) wywołuje w wielu z nas troskę i zachwyt losem Wyklętych.
Zrozumienie postawy żołnierzy podziemia niepodległościowego jest tym etapem, który w sposób naturalny powinien nastąpić po zebraniu wystarczających materiałów zapewniających pracę historykom oraz genetykom. Bezcenne ekshumacje pozwolą poświęcić zwłoki, rodzinom choć w części ukoić ból, i w końcu zapalić znicz na nazwanych mogiłach ich bliskich, a hipotezy uzyskają status dowodów w wielu procesach naukowych i politycznych.
Namysł filozoficzny zaś pozwala pochylić się nad symbolem bohatera, nad wartościami, które on wyznaje, nad etosem, którym się kieruje, nad ideami, o które walczy. Ów namysł umożliwia dotarcie do serc i umysłów zamordowanych, już od dawna nieżyjących! Jak? Poprzez to, że podejmuje refleksję lub nawet debatę filozoficzną np. na temat motywacji religijnej w życiu Witolda Pileckiego lub Łukasza Cieplińskiego, albo wpływu etosu rycerskiego konfederatów barskich na wychowanie kadetów szkół oficerskich okresu 1920–1939.
Wartością nadrzędną i wspólną dla wszystkich Wyklętych jest honor, o którym Franciszek Salezy Jezierski napisał, że jest to „sprężyna kardynalna woli ludzkiej; ludzie dla honoru odważają się na wszystko, odważają zawsze, i to odważają z całego serca (…). Punkt honoru zostaje gruntem czynienia ludzkiego, tak jak punkt imaginacji zostaje zasadą całej metafizyki, honor więc, będąc urojeniem i niczym, jest przybytkiem chcenia i władzę ma nad człowiekiem (…)”.(6)
Punktem wyjścia dla przekazu skierowanego do „współczesnych kadetów” nie są wyłącznie obrazy śmierci katowanych w więzieniach ofiar, gdzie młody odbiorca widzi ofiary i krew. To buduje przekaz jednokierunkowy – o przegranych i ofiarach. Obok tego przekazu musi iść równoległy – chwalebny, budujący, którego nie zilustrujemy za pomocą zdjęć z ekshumacji, ale wskazując na to, co czytali, co śpiewali, w kogo byli wpatrzeni Żołnierze Wyklęci, świadczący temu, w co wierzyli, i o tyle gotowi znosić najcięższe z najcięższych zbrodniczych tortur. Wychodzili z nich zwycięsko, choć zwyciężeni. Gloria victis – chwała zwyciężonym!
Sens walki powinien być mierzony nie jej szansami na zwycięstwo, lecz wartościami, w obronie których walka została podjęta. Henryk Elzenberg

  1. L. Żebrowski, Wyklinanie „Żołnierzy Wyklętych”, bibula.com
  2. Obecnie trwają procesy weryfikacyjne, wprowadzające do beatyfikacji m.in. rtm. Witolda Pileckiego, ppłk. Łukasza Cieplińskiego.
  3. Audycja pt. Wolność i Niezawisłość”, PolskieRadio.pl nr 13611/01/IV
  4. Dr Andrzej Lorczyk, z korespondencji własnej.
  5. Franciszek Batory, wypowiedź świadka z procesu pokazowego IV ZG WiN.
  6. F.S. Jezierski, Niektóre wyrazy porządkiem abecadła zebrane i stosownymi do rzeczy uwagami objaśnione, s.181

Sławomir Górski

wrocławski reżyser i scenarzysta,
m.in. autor filmu „Wolność i Niezawisłość. Ostatnia nadzieja”,
nagrodzonego w 2015 r. Złotym Opornikiem na VII Festiwalu „Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci” w Gdyni.