Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Otwarcie wystawy „Solidarność do wojska!”

W środę 27 września na dziedzińcu Muzeum otwarto wystawę „Solidarność do wojska!”. – Sprawy najważniejsze dla Żołnierzy Wyklętych i dla ludzi Solidarności były takie same – mówił dyrektor MŻW Janusz Kotowski.

Na otwarciu ekspozycji przygotowanej przez Instytut Dziedzictwa Solidarności pojawili się m.in. internowani w stanie wojennym ostrołęczanie Tadeusz Godlewski, Stanisław Gierwatowski, Edward Reda oraz członkowie Solidarności z przewodniczącym NSZZ „Solidarność” Pracowników Oświaty i Wychowania w Ostrołęce Aleksandrem Zawalichem na czele, a także ich bliscy.

– Wystawa opowiada o pewnej schyłkowej fazie stanu wojennego, o poborach do wojska młodych członków Solidarności między listopadem 1982 r. a lutym 1983 r. – mówił dyrektor Instytutu Dziedzictwa Solidarności Mateusz Smolana. – Powołano wtedy do wojska 1 711 członków związku (…) Tam byli represjonowani ludzie. Trudno bowiem nazwać szkoleniem kopanie rowów, budowanie dróg z ciężkich elementów betonowych, musztrę trwającą kilka godzin w trampkach, dresach przy temperaturze -15 stopni, niekończące się przesłuchiwania i wieczne szykany.

Wystawę, dziesięć plansz z grafikami Andrzeja Graniaka, można zwiedzać do 17 października. Znajduje się ona w holu Muzeum.

– Dziś jest ważna data – 27 września. To Dzień Podziemnego Państwa Polskiego, obecnie też święto wojsk Obrony Terytorialnej – przypomniał dyrektor oddziału IPN w Białymstoku Marek Jedynak. – Członkowie Solidarności, którzy trafili do miejsc internowania, też oddali zdrowie, pośrednio życie za wolną Polskę.

Na uroczystości obecny był wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Osób Internowanych Chełminiacy 1982 Andrzej Adamczyk.

– Tu w Ostrołęce nie było obozu, ale niedaleko w Czerwonym Borze koło Łomży, w środku lasu, 400 osób było przetrzymywanych przez 3 miesiące – mówił. – Za parkanem wojskowym nie wiadomo było, czy nas nagradzają czy batożą. Nikt nie miał tam wstępu. A byli tam umieszczeni ludzie, na których barkach spoczywał ok. rok działalności nielegalnej i podtrzymywania ducha w narodzie (…) Koledzy 16 godzin płynęli w pontonach bez żadnej odzieży ochronnej, bez napojów, a o ciepłym posiłku nie było mowy. Niektórzy wyciągani byli w skrajnym wyczerpaniu.

– Sprawy najważniejsze dla Żołnierzy Wyklętych i dla ludzi Solidarności były takie same – to słowa dyrektora Muzeum Żołnierzy Wyklętych Janusza Kotowskiego. – Ludzie Solidarności podjęli walkę o ideały, dla których partyzanci walczyli i umierali. Są i takie osoby, które bezpośrednio łączyły te dwa środowiska. Antoni Heda „Szary”, Żołnierz Wyklęty, jako jeden z nielicznych dowódców przeżył czasy stalinowskie, choć miał zasądzoną czterokrotną karę śmierci, I dalej walczył, był najstarszym działaczem internowanym w stanie wojennym.

0
    0
    Twój koszyk
    Twój koszyk jest pustyPowrót do sklepu
    Skip to content