Mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”

0
13533

Amnestia jest dla bandytów, a my jesteśmy Wojsko Polskie!

Mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”

 

7 marca 1949 r., w więzieniu MBP na warszawskim Mokotowie, komunistyczni oprawcy zamordowali mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zaporę” – cichociemnego, legendarnego dowódcę oddziałów partyzanckich Armii Krajowej, a później Zrzeszenia WiN na Lubelszczyźnie. Skazany na karę śmierci przez WSR w Warszawie, został pozbawiony życia strzałem w głowę wraz z grupą sześciu swoich oficerów.

Ppor. Hieronim Dekutowski „Zapora”, lipiec 1944 r.

Według jednego z więziennych przekazów, 31-letni wówczas mjr „Zapora” przed śmiercią wyglądał jak zmaltretowany starzec. Siwe włosy, wybite zęby, połamane ręce, nos i żebra, zerwane paznokcie. Zgodnie z oficjalnym protokołem, egzekucję rozpoczęto o godz. 19.00 mordując mjr. „Zaporę. Zaraz po nim, w 5-minutowych odstępach, od strzałów w tył głowy zginęli: kpt. Stanisław Łukasik „Ryś”, ppor. Roman Groński „Żbik”, por. Jerzy Miatkowski „Zawada”, por. Tadeusz Pelak „Junak”, por. Edmund Tudruj „Mundek” i por. Arkadiusz Wasilewski „Biały”.

Jednoosobowym „plutonem egzekucyjnym” okazał się być „kat z Mokotowa” st. sierż. Piotr Śmietański, doświadczony morderca, który strzałem w tył głowy zabił też innych bohaterów walki o wolną Polskę, m.in. rok wcześniej rtm. Witolda Pileckiego, zaś w lutym 1951 r. mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, legendarnego dowódcę 5. Brygady Wileńskiej AK.

był bez wątpienia pierwszoplanową i najwybitniejszą postacią zbrojnego podziemia antykomunistycznego

Major cc Hieronim Dekutowski „Zapora” był bez wątpienia pierwszoplanową i najwybitniejszą postacią zbrojnego podziemia antykomunistycznego na Lubelszczyźnie. Jest znakomitym przykładem ciągłości walki o niepodległość Polski, prowadzonej kolejno z okupantem niemieckim, a po jej zakończeniu z reżimem komunistycznym przez dziesiątki tysięcy żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego. Od stycznia 1944 r. pełnił funkcję szefa Kedywu w Inspektoracie Rejonowym AK Lublin – Puławy i jednocześnie dowódcy oddziału dyspozycyjnego Kedywu, a podległe mu oddziały, którymi w wielu akcjach dowodził osobiście, mogły pochwalić się ponad 80 wystąpieniami zbrojnymi przeciwko Niemcom, w tym kilkoma dużymi, jak na warunki wojny partyzanckiej, zwycięskimi starciami z hitlerowcami.

Hieronim Dekutowski urodził się 24 IX 1918 r. w Dzikowie, na przedmieściach Tarnobrzegu, jako najmłodsze, dziewiąte dziecko Jana Dekutowskiego (blacharza, członka PPS i piłsudczyka) i Marii z d. Sudackiej. W domu panowała atmosfera patriotyczna; pamiętano zarówno o tradycji Legionów Polskich, jak też wojnie polsko-bolszewickiej, w której brał udział jego brat Józef. Ukończył szkołę powszechną w Tarnobrzegu, a następnie tamtejsze Państwowe Gimnazjum i Liceum im. Hetmana Jana Tarnowskiego. Był harcerzem, a także członkiem Sodalicji Mariańskiej i szkolnego hufca Przysposobienia Wojskowego. Planował studiować we Lwowie, ale uniemożliwił mu to wybuch wojny.

Major cichociemny Hieronim Dekutowski „Zapora”

Hieronim Dekutowski nie został zmobilizowany i z początkiem września 1939 wyjechał wraz z siostrą do Lwowa. 17 IX 1939 r. przekroczył granicę z Węgrami, gdzie został internowany. Po brawurowej ucieczce z obozu, przez Jugosławię i Włochy, przedostał się w listopadzie 1939 r. do Francji, gdzie przydzielono go do 2. Dywizji Strzelców Pieszych, z którą walczył w obronie wzgórz Clos du Doubs. Po walkach dywizja wycofała się do neutralnej Szwajcarii, jednak Dekutowski zdołał uniknąć internowania i przedostał się do Wielkiej Brytanii. Przybył tam 26 lub 27 VI 1940 r.

Otrzymał przydział do 3. baonu 1. Brygady Strzelców, ukończył Szkołę Podchorążych Piechoty w Dundee, następnie został skierowany do plutonu czołgów w 3. Baonie 1. Brygady Strzelców. 24 IV 1942 r. zgłosił się na przeszkolenie dywersyjne do pracy w kraju. Po ukończeniu specjalistycznych kursów, 4 III 1943 r. został zaprzysiężony jako cichociemny w Audley End. Obrał pseudonimy organizacyjne „Zapora” i „Odra”, oraz pseudonim paszportowy Henryk Zagon.

W nocy z 16 na 17 IX 1943 r. Dekutowski został zrzucony do Polski w XXXI ekipie skoczków krypt. „Neon I”. Przez kilka tygodni przechodził w Warszawie okres aklimatyzacji, by późną jesienią otrzymać przydział do Kedywu Okręgu AK Lublin. Początkowo przebywał w oddziale por. Tadeusza Kuncewicza „Podkowy” na Zamojszczyźnie, by na początku listopada 1943 r. objąć dowództwo nad oddziałem partyzanckim w Inspektoracie AK Zamość. W styczniu 1944 r. został szefem Kedywu w Inspektoracie AK Lublin-Puławy i jednocześnie dowódcą oddziału dyspozycyjnego Kedywu. Od stycznia do lipca 1944 r. jego oddział przeprowadził samodzielnie i wspólnie z oddziałem Mariana Przepiórki „Sikory” (zamordowany przez komunistów 12 XII 1944 r. na Zamku Lubelskim) 83 akcje bojowe i dywersyjne.

Pluton ppor. Hieronima Dekutowskiego „Zapory” (siedzi w dolnym rzędzie, pierwszy z prawej) podczas akcji „Burza”, Lubelszczyzna, lipiec 1944 r.

ponad dwustu dobrze uzbrojonych partyzantów

28 VII 1944 r. w Zalesiu „Zapora” rozformował oddział, ale już w sierpniu 1944 r. ponownie zgromadził kilkudziesięciu żołnierzy, by iść na pomoc walczącej Warszawie. Z powodu ogromnego nasycenia terenu przez wojska sowieckie i po nieudanej próbie przedarcia się za Wisłę oddział został rozwiązany. „Zapora”, który był w tym czasie intensywnie poszukiwany przez NKWD, ukrywał się m.in. w Lublinie, Tarnobrzegu i klasztorze w Borku Starym, koło Rzeszowa. W grudniu 1944 r. powrócił na Lubelszczyznę i objął dowództwo kilkuosobowej grupy dywersyjnej, złożonej z dawnych podkomendnych, która do czerwca 1945 r. rozrosła się do ponad dwustu dobrze uzbrojonych partyzantów, stale przebywających w lesie. Pierwszym wystąpieniem zbrojnym grupy „Zapory” przeciwko komunistom było rozbicie posterunku Milicji Obywatelskiej w Chodlu. Akcja, do której doszło w nocy z 5/6 II 1945 r., była odpowiedzią na mord dokonany na czterech żołnierzach AK z miejscowej placówki, którego współsprawcą był ówczesny komendant tamtejszego posterunku MO. Dwa dni później, 7 II 1945 r., oddział „Zapory” starł się z obławą NKWD-LWP we wsi Wały Kępskie (nieopodal Chodla). Partyzantom udało się przebić przez pierścień okrążenia, przy stracie jednego żołnierza – Mieczysława Jeżewskiego „Pszczółki”. Podczas walki „Zapora” został ranny w nogę, do oddziału wrócił w kwietniu 1945 r. Pod jego nieobecność został podzielony na trzy grupy, którymi dowodzili: Jerzy Pawełczak „Jur” († 23 X 1945 r.), Jan Szaliłow „Renek” († 8 IX 1947 r.) i Aleksander Sochalski „Duch”.

zarekwirowali sowietom  samochody, którymi powrócili na teren Lubelszczyzny

W końcu kwietnia 1945 r. wraz z całym oddziałem udał się za San (przez rzekę przeprawili się w okolicach Radomyśla), gdzie rozbili  kilka posterunków MO, między innymi w Bojanowie. W maju 1945 r., w potyczce oddziału z sowietami pod wsią Stale, w pobliżu Tarnobrzega, zginęło dwóch czerwonoarmistów. Partyzanci ponadto zarekwirowali sowietom dwa samochody, którymi powrócili na teren Lubelszczyzny, gdzie rozbili kolejne posterunki MO, m.in. w Bełżycach i Wojciechowie. 19 V 1945 r. oddział „Zapory” zaatakował ulokowany w Kazimierza nad Wisłą posterunek MO. W czasie walki na kazimierzowskim rynku, grupa żołnierzy oddziału ubezpieczająca akcję na skraju miasteczka od strony Puław miała potyczkę, w wyniku której zginął jeden żołnierz sowiecki, dwóch funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa i trzech milicjantów.
Warto podkreślić, że celami ataków partyzantów „Zapory” były te tylko posterunki MO, co do których wywiad oddziału lub miejscowe placówki konspiracyjne potwierdziły okrutne zachowania obsadzających je milicjantów wobec ludności lub gorliwość funkcjonariuszy w tropieniu członków konspiracji.  W czerwcu 1945 r. oddział  „Zapory” z tych właśnie powodów zaatakował i rozbroił kolejne posterunki MO, tym razem w Bychawie, Urzędowie i Józefowie nad Wisłą.

w jego  szeregi wstępowali głównie tropieni przez komunistów

Zgrupowanie mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory” (stoi 8 od lewej), Dobryń koło Mielca, lato 1946 r.

Z biegiem czasu szeregi zgrupowania „Zapory” systematycznie się rozrastały, a w jego  szeregi wstępowali głównie tropieni przez komunistów żołnierze Armii Krajowej, ale także członkowie Narodowych Sił Zbrojnych. Dołączali również ci, którzy nie chcieli służyć w wojsku komunistycznym. Często byli to również żołnierze AK, wcześniej siłą wcieleni do LWP. W lutym 1945 r. grupę 10 takich uciekinierów przyprowadził do oddziału Michał Szeremiecki „Miś”, żołnierz 27 Wołyńskiej DP AK († 6 I 1947 r.). W połowie maja 1945 r. szeregi partyzantów „Zapory” powiększyły się o ok. 50 osobową grupę dezerterów ze szkoły oficerskiej LWP, dowodzoną przez por. Romana Sochala „Juranda”.

25 partyzantów

1 VI 1945 r. na mocy rozkazów Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj uzyskał on awans do stopnia majora i nominację na dowódcę oddziałów partyzanckich w Inspektoracie Lublin DSZ (został ponadto odznaczony Krzyżem Walecznych). W następstwie decyzji DSZ, dowództwu „Zapory” został podporządkowany liczący ok. 40 partyzantów oddział por./kpt. Stanisława Łukasika „Rysia” († 7 III 1949 r.). W czerwcu 1945 r. siły zgrupowania liczyły ok. 220 żołnierzy, którzy operowali na terenie powiatu Biłgoraj, z tym że w początku czerwca jeden z pododdziałów, w sile ok. 25 partyzantów, został wysłany w okolice Lublina. 8 VI 1945 r., w drodze na wyznaczony teren, oddział ten rozbroił posterunek MO w Wysokiem, czym ściągnął na siebie kilkakrotnie silniejszą obławę NKWD. Następnego dnia pod wsią Polanówka, kilka kilometrów na południe od Lublina w nierównej walce z Sowietami zginęło pięciu partyzantów “Zapory”. W połowie czerwca 1945 r. partyzanci z plutonu „Jura” z 1. kompanii wkroczyli do Janowa Lubelskiego, gdzie zarekwirowali żołnierzom sowieckim cztery samochody ciężarowe, którymi powrócili na teren powiatu opolskiego. Następnie główne siły oddziału, poruszające się wcześniej zdobytymi samochodami, rozbiły posterunek MO w Józefowie nad Wisłą. W kilka godzin później partyzanci zostali pod Kluczkowicami, na południe od Opola Lubelskiego, zaatakowani przez grupę żołnierzy Armii Czerwonej. Wywiązała się zaciekła walka, w wyniku której zginęło co najmniej siedmiu sowietów. Rannych zostało dwóch partyzantów. Niebawem przeciwko oddziałowi ruszyła silna obława NKWD-UB, która rankiem następnego dnia dopadła partyzantów kwaterujących w Ratoszynie, w pobliżu Chodla. Oddział zdołał się przedrzeć przez pierścień obławy, tracąc jednak dwóch zabitych.

Mjr Hieronim Dekutowski „Zapora” (stoi 8 od lewej) wśród swoich partyzantów, lato 1946 r.

Większość  postanowiła skorzystać z amnestii

W lipcu 1945 r. „Zapora”, na wezwanie Komendy Okręgu AK-DSZ Lublin, rozpoczął demobilizację podległych mu oddziałów. Rozformowanie zgrupowania trwało do początku sierpnia 1945 r. Większość podkomendnych postanowiła skorzystać z ogłoszonej przez komunistów 2 VIII 1945 r. amnestii i ujawniła się. Tak skończył się pierwszy etap walki „Zapory” i jego żołnierzy z reżimem komunistycznym, a bilans tego okresu wypada dla nich bardzo korzystnie. Przy stosunkowo niewielkich stratach (od stycznia do lipca 1945 r. zginęło ok. piętnastu partyzantów) oddziały te oczyściły teren z agentury UB, poskromiły najbardziej szkodliwe placówki MO oraz przeprowadziły szereg akcji porządkowych wymierzonych w przestępców pospolitych.

WiN Lublin

1945 r. Od lewej stoją: Jerzy Stefański „Cedur”, Mieczysław Czechowski „Wrzos”, Hieronim Dekutowski „Zapora”, Tadeusz Skraiński „Jadzinek”, Jan Szaliłow „Renek”, z tyłu Jerzy Siwecki „Bachus”.

Sam „Zapora” nie ujawnił się w ramach „amnestii” z sierpnia 1945 r. W październiku 1945 r. podjął wraz z grupą podkomendnych dwie nieudane próby przedarcia się na Zachód przez „zieloną granicę”. W grudniu 1945 r. nawiązał kontakt z Lubelskim Okręgiem WiN, podporządkował się inspektorowi lubelskiemu i rozpoczął odtwarzanie oddziału dywersyjnego, a rok 1946 okazał się być okresem szczytowej aktywności grupy. 27 V 1946 r. „Zapora” został mianowany dowódcą oddziałów partyzanckich Inspektoratu WiN Lublin (OPL). Tym samym zostały mu podporządkowane wszystkie grupy zbrojne operujące w powiecie lubelskim i lubartowskim. W maju 1946 r. rozkazom „Zapory” podlegały następujące oddziały: kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka” († 21 V 1949 r.) w sile ok. 20 ludzi, por./kpt. Stanisława Łukasika „Rysia” w sile 40 ludzi, ppor. Jana Szaliłowa „Renka” w sile ok. 30 ludzi, Tadeusza Skraińskiego „Jadzinka” w sile ok. 20 ludzi, Stanisława Jasińskiego „Samotnego” w sile ok. 20 ludzi i Michała Szeremieckiego „Misia” w sile ok. 15 ludzi. W tym też czasie „Zapora” wydzielił z grupy „Renka” lotny, sześcioosobowy patrol pod dowództwem Romana Grońskego „Żbika” († 7 III 1949 r.), który pełnił funkcję żandarmerii oddziału i podejmował akcje likwidacyjne wymierzone przeciwko funkcjonariuszom UB, konfidentom bezpieki oraz przestępcom pospolitym. W początkach lipca 1946 r. kpt. „Uskok” podporządkował sobie działający w okolicach Włodawy, liczący 25 żołnierzy oddział Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”, który na potrzeby przeprowadzenia większych akcji zasilany był zaprzysiężonymi ludźmi z placówek; wtedy jego skład osobowy sięgał 65 partyzantów. W końcu sierpnia 1946 r. „Uskok” przejął zwierzchnictwo nad kolejnym liczącym wówczas ok. 10 partyzantów patrolem Antoniego Kopaczewskiego „Lwa” († 8 IX 1946 r.), działającym w powiecie krasnostawskim.

Staraniem „Zapory” i oficerów jego zgrupowania oddziały zbrojne o rodowodzie akowskim z terenu Lubelszczyzny znalazły się do końca października 1946 r. pod jednolitym dowództwem, jak również pozostawały w regularnym kontakcie z Inspektoratem Lubelskim WiN, od którego odbierały wytyczne odnośnie głównych kierunków dalszej działalności, m.in. za pośrednictwem Franciszka Abraszewskiego „Boruty”, zaś od lipca 1946 r. Władysława Siły-Nowickiego.

W drugiej połowie 1946 r. doszło do szeregu starć z komunistycznymi grupami operacyjnymi ścigającymi partyzantów. 3 VIII 1946 r. pod Radzicem Starym, pow. Lubartów partyzanci zostali zaatakowani przez liczącą ponad 500 osób obławę UB-KBW. Mimo ogromnej dysproporcji przerwali pierścień obławy, tracąc jednak dwóch zabitych, w tym adiutanta „Zapory”, Zbigniewa Sochackiego „Zbyszka”. 6 VII 1946 r. pod Marysinem oddział „Jadzinka” stoczył zwycięską walkę z liczącą ok. 100 żołnierzy jednostką KBW, dowodzoną przez oficerów UB, w trakcie której zginęło sześciu ubeków i kabewistów, a kilkunastu odniosło rany. Na przestrzeni 1946 r. i w początkach 1947 r. szereg podobnych starć zanotowały wszystkie oddziały wchodzące w skład zgrupowania  „Zapory”.

Zgrupowanie mjr. „Zapory” w drodze na Rzeszowszczyznę, lipiec 1946 r.

opatrzyli rannych i wypuścili żołnierzy KBW

W końcu lipca 1946 r. „Zapora”, na czele liczących łącznie ok. 55 partyzantów oddziałów „Renka”, „Misia” i „Jadzinka”, wyruszył się na teren Rzeszowszczyzny. Już 2 VIII 1946 r. pod wsią Grębów w pobliżu rzeki Łęg zostali zaatakowani przez liczącą ok. 60 osób grupę operacyjną UB-KBW, którą bez strat własnych doszczętnie rozbili. Partyzantom poddało się ponad 30 żołnierzy KBW i funkcjonariuszy UB, reszta uciekła. Partyzanci opatrzyli rannych i wypuścili żołnierzy KBW, natomiast pięciu funkcjonariuszy UB, wskazanych partyzantom przez kabewistów, rozstrzelano. Kolejnej porażki w walce z oddziałem „Zapory” komuniści doznali 8 VIII 1946 r., w walce pod wsią Ostrowy Tuszowskie. Po akcji zaopatrzeniowej wykonanej przez patrol z oddziału „Renka”, podczas której zginęło kilku czerwonoarmistów, za partyzantami ruszyła grupa operacyjna, złożona z żołnierzy sowieckich i funkcjonariuszy UB, poruszająca się sześcioma samochodami ciężarowymi, wspierana dwoma sowieckimi transporterami opancerzonymi (tankietkami) i odnalazła „Zaporczyków” kwaterujący w Ostrowach Tuszowskich. Podjęli oni natychmiastową i zorganizowaną obronę, po czym błyskawicznie wystrzelali załogę tankietki, która wjechała do wsi przed głównymi siłami obławy. W chwilę potem tankietka została opanowana przez partyzantów, którzy ogniem ciężkiego karabinu maszynowego razili atakujących członków grupy operacyjnej, w wyniku czego inicjatywa przeszła na stronę żołnierzy „Zapory”, a siły obławy wycofały się z pola walki, na którym pozostało kilkunastu zabitych żołnierzy Armii Czerwonej i funkcjonariuszy UB. Partyzanci wyszli z tego starcia bez strat. Podczas szybkiego odwrotu kontakt ze zgrupowaniem straciła grupa „Jadzinka” i powróciła na Lubelszczyznę, natomiast oddziały „Renka” i „Misia”, pozostające pod komendą „Zapory”, dalej operowały na Rzeszowszczyźnie, dochodząc aż pod Jasło. W Lubelskiem pojawiły się dopiero w drugiej połowie  września 1946 r., gdzie nadal prowadziły bardzo aktywne działania przeciwko komunistom.

ponad 600 akcji

Według ustaleń historyków szacuje się, że w latach 1944-1947 oddziały podległe „Zaporze” przeprowadziły ponad 600 akcji, w trakcie których rozbito 68 posterunków MO, 17 placówek ORMO, 16 urzędów gminy, 85 spółdzielni, 11 agencji pocztowych. Komunistyczny resort bezpieczeństwa wyliczył, że w wyniku starć z oddziałami „Zapory” śmierć poniosło 328 osób (w tym 10 funkcjonariuszy UB, 70 MO, 27 ORMO, 53 żołnierzy WP, KBW, 27 NKWD i A.Cz.), a kolejne 73 zostały ranne.

Zima 1946 r. spowodowała wyhamowanie działań „Zaporowców”, ale ich nie przerwała, jednak ten okres nie był dla nich szczęśliwy. Pomimo ponoszonych strat, oddziały „Zapory” nadal mocno trzymały się w terenie. Niestety, ich wysiłek nie mógł odmienić już losu naszej Ojczyzny…

Po sfałszowanych wyborach do Sejmu, mjr „Zapora” wraz ze swoim zwierzchnikiem, Władysławem Nowickim „Stefanem”, podjął na szczeblu Inspektoratu WiN pertraktacje z wysokimi funkcjonariuszami MBP i KBW na temat warunków ujawnienia się. W efekcie tych rozmów, choć pod wyraźnym naciskiem władz okręgowych, mjr „Zapora” ujawnił się 21 VI 1947 r. jednak w dalszym ciągu prowadził działalność konspiracyjną. W lipcu 1947 r. na spotkaniu z kpt. Zdzisławem Brońskim „Uskokiem” postanowili w dalszym ciągu utrzymywać szkielet OPL w terenie.

Sierpień 1947 r. Od lewej: mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”, kpt. Zdzisław Broński „Uskok”.

„Przerzut” na Zachód

Od początku września 1947 r. „Zapora” kilkakrotnie spotkał się ze zwolnionym z więzienia inspektorem Franciszkiem Abraszewskim „Borutą”, w efekcie czego podjął decyzję o wyjeździe na Zachód. Miał zostać przerzucony wraz z grupą sześciu podkomendnych i inspektorem „Stefanem” na teren amerykańskiej strefy okupacyjnej. 12 IX 1947 r. wydał swój ostatni rozkaz i przekazał dowództwo kpt. „Uskokowi”. Następnie przez Warszawę i Katowice, wraz ze swoim adiutantem Jerzym Miatkowskim „Zawadą” dotarł na punkt kontaktowy w Nysie.

„Przerzut” okazał się prowokacją MBP i WUBP w Lublinie. W dniach 15-16 IX 1947 r. na punktach kontaktowych i na granicy zatrzymano jego uczestników. Cała grupa trafiła do Centralnego Aresztu Śledczego MBP na warszawskim Mokotowie. Od 19 IX 1947 r. do 1 VI 1948 r. „Zapora” przeszedł okrutne śledztwo, a z końcem lipca 1948 r. zatwierdzono jego akt oskarżenia i skierowano sprawę do sądu. Rozprawa odbyła się w dniach 13-15 XI 1948 r. przed WSR w Warszawie. Wszyscy zostali skazani na karę śmierci, a jedynie Władysławowi Sile-Nowickiemu, późniejszą decyzją Bieruta, kara śmierci zamieniona została na dożywotnie więzienie. Po osadzeniu w celi śmierci „Ryś”, „Stefan”  i „Zapora”, mając do pomocy jeszcze dwóch więźniów, podjęli przygotowania do ucieczki, jednak zostali zadenuncjowani przez jednego z więźniów kryminalnych, przebywającego w tej samej celi.

„a jednak pozostali ludźmi!

Zarówno w toku ciężkiego śledztwa, jak i procesu zachowali godną postawę, co było zapewne przyczyną, że toczył się on przy drzwiach zamkniętych. Kapitan „Uskok”, nawiązując do losu aresztowanego dowódcy i jego towarzyszy, zanotował w swym pamiętniku pod datą 1 XII 1948 r.:

[…] Z jak najwyższym uznaniem należy ocenić postawę aresztowanych. Był to bodajże jedyny z poważniejszych procesów, w którym nie udało się komunistom opluwać sądzonych przez samooskarżenie. Z tego powodu nie robili nawet rozgłosu z rozprawy. Niewątpliwie naszym bohaterom przez rok czasu nie oszczędzano prób zmierzających do zrobienia szmaty z człowieka, a jednak pozostali ludźmi!

tylko  dwudziestu z nich zginęło z rąk hitlerowców

Wyroki śmierci na „Zaporze” i jego 6 żołnierzach wykonano w Warszawie w więzieniu mokotowskim w dniu 7 III 1949 r. Rodzinom nigdy nie wydano Ich ciał, które pogrzebano w nieznanym miejscu. W latach 1945-1955 poległo w walkach bądź straciło życie w kazamatach komunistycznych ponad 230 żołnierzy oddziałów „Zapory” (tylko niespełna dwudziestu z nich zginęło z rąk hitlerowców). Miejsca pochówku większości z nich również do dziś pozostają nieznane.

Piotr Śmietański, jeden z głównych katów stalinowskich i funkcjonariusz Urzędu Bezpieczeństwa, zwany „Katem z Mokotowa”, zabójca mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory” i wielu innych żołnierzy antykomunistycznego podziemia.

Wyrok wobec mjr. „Zapory” unieważniono 23 V 1994 r. decyzją SW w Warszawie. 15 XI 2007 r. Prezydent RP Lech Kaczyński „za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej” odznaczył Hieronima Dekutowskiego Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.

Jeszcze do niedawna miejsce pochówku majora „Zapory” i jego oficerów znajdowało się w sferze domysłów a jedynymi, którzy je znali byli sami oprawcy. Dopiero od lipca 2012 roku, kiedy to na warszawskich Powązkach zespół kierowany przez prof. Krzysztofa Szwagrzyka z IPN rozpoczął ekshumacje ofiar terroru komunistycznego wiadomo już, że to właśnie na powązkowskiej „Łączce”, wśród wielu innych ofiar, komuniści pogrzebali również Hieronima Dekutowskiego i jego podkomendnych. Jak dotąd podczas prac wykopaliskowych wydobyto łącznie szczątki ok. 200 osób, z których do marca 2014 r. udało się na podstawie badań genetycznych zidentyfikować 28 osób, w tym także samego mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zaporę” oraz wszystkich sześciu jego oficerów, zamordowanych wraz z nim przez komunistów.

Uroczystość pogrzebowa na warszawskich Powązkach 27 września 2015 r., podczas której, w wybudowanym specjalnie na tę okazję Panteonie-Mauzoleum, pochowano szczątki 35 Bohaterów zamordowanych przez komunistycznych oprawców w więzieniu na Mokotowie. Wśród nich spoczął tam również mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”.

27 września 2015 r., w Dniu Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej, na warszawskich Powązkach odbyła się uroczystość pogrzebowa, podczas której pochowano szczątki 35 Bohaterów walczących o wolną Polskę i zamordowanych przez komunistycznych oprawców w więzieniu na Mokotowie. Spoczęli w wybudowanym specjalnie na tę okazję Panteonie-Mauzoleum.


Wśród nich spoczął tam również major Hieronim Dekutowski „Zapora”. GLORIA VICTIS!

Grzegorz Makus
historyk, twórca strony – 
„Żołnierze Wyklęci – Zapomniani Bohaterowie”