Podczas spotkania publiczność poznała szczegóły rozpoczętego przed laty procesu identyfikacji szczątków jednego z najsłynniejszych dowódców podziemia antykomunistycznego – sierż. Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja”.
Odnalezienie na „Łączce” przedwojennego orzełka z beretu „Roja”, w tym samym dole śmierci, do którego oprawcy wrzucili szczątki mjr. Zygmunta Szendzielarza, a następnie porównanie go ze zdjęciami wykonanymi przez UB po śmierci sierżanta, stało się jednym z ważnych elementów żmudnego procesu przywracania tożsamości i pamięci o naszym bohaterze.
Jak opowiadał prof. Krzysztof Szwagrzyk, identyfikację szczątków utrudniało celowe bezczeszczenie zwłok „Roja”. Do kieszeni jego munduru włożono sztuczną szczękę, a do ust – papierosa.
W lipcu tego roku wieloletnie prace poszukiwawcze, analiza materiału dowodowego oraz specjalistyczne badania DNA przyniosły upragniony rezultat – zidentyfikowano szczątki Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja”, dowódcy patrolu Pogotowia Akcji Specjalnej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, który z czasem stał się legendą podziemia niepodległościowego.
Podczas spotkania nie zabrakło również pytań dotyczących trudnego i wciąż prowadzonego procesu poszukiwania szczątków polskich ofiar na terenie Ukrainy.
Na zakończenie publiczność mogła zobaczyć wyjątkowe artefakty odnalezione przy „Roju”, które Krzysztof Szwagrzyk przywiózł ze sobą do Ostrołęki – orzełek z otoka beretu oraz fragment naramiennika munduru.
Dziękujemy prof. Krzysztofowi Szwagrzykowi, szefowi Biura Poszukiwań i Identyfikacji, za ważne i poruszające spotkanie, które pokazało, jak żmudna, czasochłonna i wymagająca jest praca nad przywracaniem tożsamości oraz pamięci o ofiarach komunistycznych represji.
