Prezentujemy ósmy z tekstów poświęconych sędziom i prokuratorom wojskowym w Polsce w latach 1944-1956, którzy sądzili bądź oskarżali Żołnierzy Wyklętych.
Ma poważne zasługi w walce z elementami reakcyjnymi i kontrrewolucyjnymi
z okresu pracy w organach sądownictwa wojskowego w latach [19]45-49
(Komendant Akademii Wojskowo-Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego
płk Jan Hoffman o ppłk. Józefie Badeckim, 27 lipca 1955 r.)
W środę 3 listopada 1948 r. w siedzibie Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie przy ul. Koszykowej 82 rozpoczął się proces mjr. Hieronima Dekutowskiego (1918-1949) „Zapory”, kpt. Stanisława Łukasika (1918-1949) „Rysia”, por. Jerzego Miatkowskiego (1923-1949) „Zawady”, por. Romana Grońskiego (1926-1949) „Żbika”, por. Edmunda Tudruja (1923-1949) „Mundka”, por. Tadeusza Pelaka (1922-1949) „Junaka”, por. Arkadiusza Wasilewskiego (1925-1949) „Białego” oraz ich politycznego zwierzchnika Władysława Siły-Nowickiego (1913-1994).
Wszystkich oskarżonych zmuszono do założenia mundurów Wehrmachtu. Do siedziby sądu dotarli dwoma samochodami, konwojowanymi przez silną eskortę w mundurach wojskowych. Miało to demonstrować, iż na rozprawę byli wiezieni szczególnie niebezpieczni więźniowie – niemieccy kolaboranci. Budynek sądu został obstawiony przez licznych funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa.
Oskarżeni mieli czterech obrońców (Józefa Stillerowa, Stanisław Sobczyński, Władysław Szymaszek, Aleksander Soroka). Rolę oskarżyciela publicznego w procesie pełnił kpt. Tadeusz Malik. Skład orzekający stanowiło dwóch ławników (plut. Kazimierz Obiada, kpr. Wacław Matusiewicz).
Było to złamaniem ówczesnego prawa. Artykuł 18. Prawa o ustroju Sądów Wojskowych i Prokuratury Wojskowej (wydanego na podstawie dekretu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z 23 września 1944 r.) stanowił bowiem, iż ławnikami nie mogą być żołnierze niżsi stopniem od oskarżonych.
Na czele składu orzekającego stał sędzia mjr Józef Badecki, znany […] z bardzo uprzejmego prowadzenia rozpraw i bardzo surowych wyroków. Jak wspominał Władysław Siła-Nowicki: istotnie sędzia Badecki, zimny morderca, był cały czas bardzo grzeczny. Od początku zresztą wszyscy byliśmy dla niego morituri [pol. My, którzy zaraz umrzemy – P. K. Ś.]…
Lata młodości
Józef Marian Zbigniew Badecki urodził się 5 listopada 1908 r. w Uhnowie w zaborze austriackim. Po powstaniu II Rzeczypospolitej wspomniana miejscowość znalazła się w pow. rawskim i ówczesnym woj. lwowskim. Był synem Józefa (1874-1916) i Antoniny (1875-1952) z domu Bilińskiej.
Jego ojciec pracował jako urzędnik państwowy, a matka (która nie zdobyła żadnego wykształcenia) pozostawała na utrzymaniu męża (obydwoje byli pochodzenia chłopskiego). Jak wspominał:
w roku 1916 ojciec nagle zmarł, pozostawiając rodzinę […] co między innymi doprowadziło do tego, że środki na uzyskanie wykształcenia już od wczesnej młodości musiałem zdobywać udzielaniem lekcyj.
W latach 1915-1919 uczęszczał do szkoły powszechnej w Samborze (ukończone cztery klasy). W tymże mieście kontynuował edukację (1919-1927) w Państwowym Gimnazjum im. Mikołaja Kopernika, gdzie ukończył osiem klas i zdał egzamin dojrzałości (typu matematyczno-przyrodniczego). Podjął następnie studnia na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie (1927-1933), gdzie uzyskał stopień magistra prawa.
Wspominał: dlatego wybrałem studia prawnicze, będące właściwie niekonsekwencją po przyrodniczych studiach w szkole średniej, ponieważ były one właściwie zaoczne, a więc najtańsze, pozwalające na pozostawanie w dotychczasowym miejscu zamieszkania bez konieczności przesiedlenia się do miasta uniwersyteckiego.
Poza nauką i pracą zarobkową z zamiłowaniem oddawałem się w tych czasach sportowi, a szczególnie piłce nożnej i pływaniu, jak również lekturze, będąc gorliwym abonentem miejscowej, posiadającej duży, o szerokim wachlarzu księgozbiór – Żydowskiej Biblioteki Ludowej [w Samborze].
Od 11 sierpnia 1931 r. do 30 czerwca 1932 r. odbył szkolenie oficerskie w Baonie Podchorążych Rezerwy Piechoty Nr 10a Okręgu Korpusu Nr X w Nisku nad Sanem, a później (do 13 września 1932 r.) w 6. Pułku Strzelców Podhalańskich w Samborze. Dosłużył się wówczas stopnia plutonowego podchorążego (plutonowy, który był jednocześnie kandydatem na oficera) rezerwy.
W latach 1932-1935 należał do lewicującego piłsudczykowskiego Związku Polskiej Młodzieży Demokratycznej (ZPMD), powiązanego z sanacyjnym Związkiem Naprawy Rzeczypospolitej. ZPMD stawiał sobie za cel zaprowadzenie w państwie sprawiedliwości społecznej i nieliberalnej demokracji.
Członkowie organizacji propagowali kult Józefa Piłsudskiego, deklarując jednocześnie poglądy antyklerykalne i antynacjonalistyczne. Pobudki, które kierowały nim do wstąpienia do ZPMD, wyłuszczył w spisanym 2 października 1953 r. życiorysie:
do organizacji wstąpiłem dlatego, by wzmocnić front postępowej młodzieży w walce z szowinistycznymi elementami, które na terenie uczelni panoszyły się, doprowadzając do chuligańskich wybryków, getta ławkowego i.t.p. Poza tym jako zwykły członek aktywnego udziału nie przejawiałem.
Od 3 kwietnia 1934 r. do 31 grudnia 1935 r. pracował jako aplikant sądowy w Sądzie Okręgowym w Samborze, a następnie (1 stycznia 1936 r. – 31 marca 1939 r.) jako aplikant sądowy w Sądzie Okręgowym w Przemyślu. Od 1 kwietnia do 31 sierpnia 1939 r. był asesorem sądowym w Sądzie Grodzkim w Przemyślu.
We wrześniu 1939 r. dowodził (w stopniu podporucznika, który uzyskał w 1935 r.) jednym z plutonów batalionu marszowego 5. Pułku Strzelców Podhalańskich. Walczył w okolicach Przemyśla i Sądowej Wiszni. Po demobilizacji zamieszkał w Przemyślu i pozostawał, do połowy stycznia 1940 r., bez stałego zajęcia.
Zaangażował się wkrótce w tajne nauczanie, które prowadził w Niedrzwicy Kościelnej (obecny pow. lubelski) w okresie od stycznia 1940 r. do początku września 1942 r. Mieszkał wówczas z matką, utrzymując się (oprócz nauczania) z pracy na roli.
Następnie pracował jako aplikant adwokacki (u adwokata Zygmunta Szlapeckiego) w Przemyślu (4 września 1942 r. – 15 maja 1944 r.) i (u adwokata Stefana Lisowskiego) w Lublinie (16 maja – 5 grudnia 1944 r.).
Kariera w stalinowskim wojskowym wymiarze sprawiedliwości
Po wkroczeniu na Lubelszczyznę wojsk ZSRS ukończył kurs inspektorów pracy, zorganizowany przez Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego. 6 grudnia 1944 r. został, jako podporucznik rezerwy, powołany do ludowego Wojska Polskiego (WP).
Początkowo (6-19 grudnia 1944 r.) pozostawał w dyspozycji Wydziału Sądownictwa Wojennego WP. Na podstawie rozkazu nr 141 Naczelnego Dowódcy WP z 20 grudnia 1944 r. objął stanowisko sędziego w Wojskowym Sądzie Polowym przy 2. Łużyckiej Dywizji Artylerii (sprawował je do 7 maja 1945 r.).
Wziął wówczas udział m.in. w walkach o przełamanie Wału Pomorskiego. Od 8 maja 1945 r. do 8 stycznia 1946 r. był szefem Wojskowego Sądu Polowego przy 5. Dywizji Artylerii WP.
Później pracował kolejno jako: sędzia Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie (9 stycznia – 31 marca 1946 r.), sędzia Wojskowego Sądu Garnizonowego w Toruniu (1 kwietnia 1946 r. – 25 marca 1947 r.), sędzia Wojskowego Sądu Rejonowego w Kielcach (26 marca – 23 października 1947 r.), sędzia (24 października 1947 r. – 30 sierpnia 1948 r.), a następnie zastępca szefa sądu (31 sierpnia 1948 r. – 26 maja 1949 r.) Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie, sędzia II Wydziału Najwyższego Sądu Wojskowego (27 maja – 8 września 1949 r.).
Wykładowca
Od 8 września 1949 r. do 3 listopada 1953 r. był starszym wykładowcą przedmiotów prawniczych w Oficerskiej Szkole Prawniczej (OSP) w Jeleniej Górze (w październiku 1951 r. szkołę przeniesiono do Mińska Mazowieckiego). OSP została utworzona z inicjatywy Departamentu Służby Sprawiedliwości Ministerstwa Obrony Narodowej, na podstawie rozkazu nr 95/org. z 19 maja 1948 r., wydanego przez Ministra Obrony Narodowej.
Szkoła, w zamyśle władz komunistycznych, miała być średnią szkołą prawniczą, przekazującą tylko podstawowe i niezbędne kwalifikacje prawnicze dla przyszłych sędziów oraz prokuratorów.
Jej utworzenie związane było bezpośrednio z powstaniem w początku 1946 r. Wojskowych Sądów Rejonowych i Wojskowych Prokuratur Rejonowych, licznymi wakatami w całym sądownictwie wojskowym, a także chęcią wymiany przedwojennych sędziów i prokuratorów (pracujących w wojskowym wymiarze sprawiedliwości) na nowe kadry.
Wykładowcami we wspomnianej szkole byli szczególnie zaufani (a do takich zaliczał się Józef Badecki) członkowie korpusu oficerów służby sprawiedliwości ludowego WP, rekrutujący się głównie z Najwyższego Sądu Wojskowego i Naczelnej Prokuratury Wojskowej, w tym m.in.: płk Stanisław Zarakowski, ppłk Marcin Dancyg, ppłk Henryk Podlaski, ppłk Leo Hochberg, ppłk Józef Dziowgo, ppłk Jerzy Modlinger, ppłk Aleksander Demner, mjr Zenon Rychlik, ppłk Roman Rawicz, czy też płk Leon Łustacz.
Józef Badecki, podobnie jak pozostali wykładowcy, miał obowiązek przygotować skrypt dla słuchaczy OSP. Skrypty, jak zauważył badacz problematyki Marcin Zaborski, były podstawowym źródłem wiedzy dla uczących się w szkole.
Konieczność ich opracowania przez wykładowców wynikała z faktu, iż w OSP nie korzystano z podręczników napisanych przez przedwojennych profesorów prawa (komuniści uważali je za szkodliwe dla ludowego wymiaru sprawiedliwości).
Wkrótce rozpoczęto też nauczanie z tłumaczonych na język polski podręczników prawa sowieckiego (translacje kolejnych rozdziałów poszczególnych pozycji przesyłano do OSP), w tym m.in. podręcznika Prawo karne. Część ogólna (po przetłumaczeniu całości, wydanego ostatecznie w Warszawie w 1952 r.) prof. Aleksandra Gercenzona.
Ze wspomnianego podręcznika słuchacze szkoły uczyli się m.in. o klasowym charakterze prawa karnego, o zadaniach socjalistycznego prawa karnego, o marksizmie-leninizmie jako jedynej prawdziwej metodzie nauki prawa, o stosowaniu analogii na niekorzyść sprawcy – wroga klasowego.
Wielu z absolwentów OSP, kształconych m.in. przez Józefa Badeckiego, objęło stanowiska sędziów wojskowych, aplikantów sądowych, podprokuratorów wojskowych, oficerów śledczych oraz sekretarzy sądowych.
Po zakończeniu pracy w OSP podjął zatrudnienie w Akademii Wojskowo-Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego (AWP), gdzie na Fakultecie Wojskowo-Prawniczym zajmował się szkoleniem i przygotowywaniem żołnierzy do objęcia w wojsku stanowisk wymagających wyższych studiów wojskowo-politycznych oraz prowadzeniem pracy naukowej w zakresie marksistowsko-leninowskiej wiedzy wojskowo-politycznej.
W trakcie zatrudnienia w AWP był kolejno: starszym wykładowcą nauk wojskowo-prawnych (3 listopada 1953 r. – 30 września 1954 r.), starszym wykładowcą prawa i procesu karnego (1 października 1954 r. – 31 października 1955 r.), starszym wykładowcą teorii prawa i państwa oraz prawa i procesu karnego (1 listopada 1955 r. – 28 stycznia 1956 r.), starszym wykładowcą przedmiotów prawnych (29 stycznia – 31 grudnia 1956 r.).
AWP została utworzona w marcu 1951 r. na bazie Wyższej Szkoły Oficerów Politycznych w Rembertowie. Była wojskową uczelnią akademicką o profilu politycznym. Akademia podlegała Ministrowi Obrony Narodowej.
Kształcenie słuchaczy odbywało się w cyklu trzyletnim. Do AWP byli przyjmowani żołnierze zawodowi, żołnierze zasadniczej służby wojskowej, ale także cywile. O przyjęcie mogły ubiegać się osoby, które posiadały świadectwo ukończenia szkoły uprawniającej do podjęcia studiów.
Żołnierze służby zasadniczej oraz cywile musieli się zobowiązać do pełnienia zawodowej służby wojskowej po ukończeniu AWP. Uczelnia początkowo nie posiadała wydziałów. W 1953 r. zorganizowano w niej Fakultet Wojskowo-Prawniczy, w którym pracę rozpoczął m.in. Józef Badecki, Fakultet składał się z dwóch katedr: Teorii Państwa i Prawa, Prawa i Procesu Karnego.
W 1955 r. utworzono Wydział Naukowo-Badawczy (kolejne zmiany w strukturze wewnętrznej i organizacji uczelni nastąpiły już po odejściu Józefa Badeckiego z AWP).
Jako wykładowca kontynuował również własne kształcenie. W latach 1952-1954 ukończył, z ogólnym wynikiem bardzo dobrym, Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu-Leninizmu przy Domu Wojska Polskiego w Warszawie.
W Najwyższym Sądzie Wojskowym i Sądzie Najwyższym (1956-1967)
Na podstawie rozkazu nr 877 Ministra Obrony Narodowej z 31 grudnia 1956 r. objął stanowisko sędziego Wydziału Rewizyjnego Najwyższego Sądu Wojskowego, które pełnił do 26 sierpnia 1962 r. Następnie (27 sierpnia 1962 r. – 22 czerwca 1967 r.) był przewodniczącym Wydziału I Izby Wojskowej Sądu Najwyższego.
Od 23 czerwca 1967 r. do 7 stycznia 1968 r. pozostawał w dyspozycji szefa Departamentu Kadr Ministerstwa Obrony Narodowej. 8 stycznia 1968 r. został zwolniony z wojskowej służby zawodowej i przeniesiony do rezerwy (z powodu osiągnięcia granicy wieku w stopniu pułkownika).
Odchodząc z wojska, otrzymał odprawę pieniężną w wysokości 500% miesięcznego uposażenia zasadniczego wraz z dodatkami o charakterze stałym (łącznie 29 675 zł) oraz uposażenie za 37 dni zaległego urlopu wypoczynkowego (7 320 zł).
1 lutego 1968 r. Departament Finansów Ministerstwa Obrony Narodowej przyznał płk. Józefowi Badeckiemu rentę (wraz z dodatkiem na dziecko) w wysokości 5 935 zł (z prawem do pobierania od 1 lutego 1969 r.). W 1968 r. przeciętne miesięczne wynagrodzenie w gospodarce narodowej wynosiło 2 106 zł.
Awanse, odznaczenia
2 maja 1945 r. został awansowany na porucznika, 27 (? – data dzienna niezbyt czytelna w źródłach archiwalnych) grudnia 1945 r. na kapitana, 10 lipca 1948 r. na majora, 14 lipca 1951 r. na podpułkownika, a 5 października 1956 r. na pułkownika w korpusie oficerów służby sprawiedliwości.
W końcu 1947 r. rozpoczął starania o przyjęcie do Polskiej Partii Robotniczej. Wspominał:
odnośnie przekonań politycznych chciałbym zauważyć, że z końcem 1947 r., czyniąc zadość swemu konsekwentnie materialistycznemu światopoglądowi, któremu zresztą od lat hołdowałem, jak również należycie rozumiawszy znaczenie P.P.R. w życiu Narodu i Państwa rozpocząłem starania o przyjęcie do P.P.R. Na kandydata przyjęto mnie z początkiem 1948 r.
Po utworzeniu Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej wstąpił w jej szeregi.
Był wielokrotnie odznaczany przez polskie, sowieckie i czechosłowackie władze komunistyczne: Srebrny Medal „Zasłużonym na Polu Chwały” (8 sierpnia 1945 r.), Medal za Odrę, Nissę, Bałtyk (30 marca 1947 r.), Медаль „За победу над Германией в Великой Отечественной войне 1941-1945 гг.”/Medal „Za zwycięstwo nad Niemcami w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej 1941-1945” (30 marca 1947 r., sowiecki), Medal Zwycięstwa i Wolności 1945 r. (30 marca 1947 r.), Medal „Za Dzielność” (4 września 1948 r., czechosłowacki), Srebrny Krzyż Zasługi (22 lipca 1949 r.), Brązowy Medal „Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny” (12 października 1951 r.), Medal 10-lecia Polski Ludowej (4 stycznia 1955 r.), Srebrny Medal „Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny” (7 października 1955 r.), Złoty Krzyż Zasługi (6 października 1958 r.), Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski (1 października 1963 r.).
Życie rodzinne
19 lipca 1960 r. w Urzędzie Stanu Cywilnego Warszawa – Mokotów wstąpił w związek małżeński z nauczycielką Janiną Leszczyńską (1925-2020), urodzoną we wsi Paprotnia (obecny pow. kozienicki) córką pracownika pocztowego Ludwika (ur. 1896) oraz Marianny (ur. 1903) z domu Wójcik (pozostającej bez wyuczonego zawodu).
Rodzina żony Józefa Badeckiego w początkach lat 30. przeniosła się do Warszawy. Janina Leszczyńska w trakcie II wojny światowej należała do konspiracji. We wrześniu 1942 r. rozpoczęła służbę w IV Obwodzie „Grzymała” (Ochota) Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej, gdzie znalazła się w plutonie łączności.
Posługiwała się pseudonimem „Storczyk”. Jej bezpośrednią przełożoną była Halina Atemborska „Gryf”, natomiast plutonem dowodził Stefan Trzebski „Czerw”. Po wojnie ukończyła studia na Uniwersytecie Warszawskim i pracowała w Studium Nauczycielskim w Warszawie. W 1982 r. otrzymała Warszawski Krzyż Powstańczy.
W Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego znajduje się rozmowa ze „Storczyk”, którą w lutym 2011 r. przeprowadziła Urszula Herbich. Janina Badecka tak wspominała swoją działalność konspiracyjną:
[…] pamiętam „Biuletyn Informacyjny”, to była podstawowa gazetka wydawana przez Armię Krajową. Roznosiłam, miałam podane adresy, najlepiej było pamiętać, a jeżeli zapisywać, to mieliśmy – dzisiaj się to mówi kod – jeżeli na przykład było mieszkanie, to się przestawiało mieszkanie z numerem domu, nazwę ulicy się przekręcało, potem różne rzeczy, jeżeli taka kartka czy ktoś wpadnie, żeby Niemcy nie mogli trafić […] Nosiłam w normalnej torbie.
Bez opakowania, wkładałam sobie do torby, na wierzchu kładłam książkę, jadę tramwajem, jestem taka zaczytana, że w ogóle nikt nie wyobraża sobie, że coś takiego [mogę wieźć], tak mi się udawało.
Zresztą wydaje mi się, że jakaś opatrzność nade mną czuwała, bo nie wpadłam w ręce Niemców ani w łapance, ani z prasą. Kiedyś byłam u jakiejś pani, podałam jej gazetkę, ona mówi: „Proszę pani, niech pani uważa, bo to bardzo niebezpieczne”, jakbym nie wiedziała, że to jest niebezpieczne. Doskonale wiedziałam, na co się narażam, ale jak trzeba i taka była konieczność. Również rozwoziłam książki wojskowe, bo trzeba było z miejsca czy na miejsce przenosić.
Kiedyś miałam taką, nie wiem, czy przygodę, ale wyglądało to niebezpiecznie, mianowicie miałam taki rulon gazetek, tak sobie zwinęłam, idę, nagle patrol przede [mną].
Trochę zamarłam ze strachu, ale tak prosto poszłam na tych Niemców, Niemcy się jakoś rozsunęli, przepuścili mnie, nogi się pode mną ugięły, ale to już jak minęłam. Niemcy, jeżeli ktoś był [pewny siebie], to nie podejrzewali o nic, natomiast, jeżeli ktoś uciekał, to od razu strzelali, uważali, że jak ktoś ucieka, to jest winien i należy go zabić.
Zresztą jeszcze raz odwołuję się do tego filmu „Zakazane Piosenki”, jest taka scena, jak chłopak ucieka i Niemiec do niego strzela. Takie wydarzenia były dość częste. Właśnie prasę, książki przenosiliśmy […]
Miałam kuzyna, który był oficerem, uciekł Niemcom, on też mnie wysyłał z meldunkami do różnych osób. Ciągle zmieniał nazwisko, musiałam pamiętać, jakie w danym momencie ma nazwisko, żeby trafić, bo w czasie okupacji szereg osób miało po kilka nazwisk, w każdej sytuacji inaczej byli znani. To było ze względu na konspirację, ze względu na to, żeby Niemcy nie trafili szybko na ślad.
„Storczyk” obszernie zrelacjonowała również swoje losy w okresie udziału w powstaniu warszawskim. Wspominała m.in:
O godzinie jedenastej dostałam meldunek, że rozpoczyna się Powstanie. Miałam z tym meldunkiem iść do koleżanki i zawiadomić ją, ona dalej. Chociaż Powstanie wybuchło o piątej, ale nam wyznaczono termin o godzinie drugiej, żeby być już na tym wyznaczonym punkcie, a punktem był róg Asnyka i Niemcewicza na Ochocie. [...] Mama mnie prosiła, błagała, żebym nie szła do Powstania, bo wiedziała, czym to grozi.
Poza tym byłam taką ukochaną córką taty, tata był przerażony, w ogóle strasznie przeżył to, że poszłam do Powstania, być może [dlatego], […] przedwcześnie zmarł, bo zmarł na nowotwór w wieku pięćdziesięciu dwóch lat.
Denerwował się bardzo, że gdzieś leżę [zabita]. Mama też mnie nie chciała puścić, wyrwałam się dosłownie mamie i poszłam.
Niewiele przygotowałam sobie, bo wszyscy byli pewni: „My zwyciężymy, na co nam pieniądze, wszystko będziemy mieli” – ale euforia była przedwczesna.
Chociaż zdawałam sobie sprawę, szłam na punkt z ciężkim sercem, mówię: „Z czym my idziemy do tego Powstania, przecież do nas będą strzelać jak do kaczek, my jesteśmy bezbronni. Tu uzbrojeni Niemcy, wszystko mają co trzeba, a my nic”.
Ale rozkaz to rozkaz, kazano iść, to wszystko jedno, na śmierć czy nie – rozkaz. Poszłyśmy (to był oddział żeński) o godzinie drugiej się spotkałyśmy. Ponieważ nic nie zdążyłam wziąć do jedzenia ani do picia, mówię: „Pobiegniemy do sklepu”.
Przy placu Narutowicza, gdzie jest w tej chwili biblioteka, na samym rogu placu Narutowicza i Grójeckiej, tam był sklep spożywczy, myśmy do tego sklepu pobiegły, żeby sobie coś kupić. Jeszcze ludzie nie wiedzieli, że będzie Powstanie, ale już nic nie było, bo niektórzy wiedzieli i wszystko zostało wykupione.
Wróciłyśmy i punktualnie o godzinie piątej po drugiej stronie ulicy (tam był jakiś ogródek) Niemcy zainstalowali karabin maszynowy. Z tego karabinu maszynowego pruli po oknach, po całej kamienicy, to była cztero- czy pięciopiętrowa kamienica, okna, klatka schodowa, okna na klatkę schodową też były od tej strony, tak [pruli] po tych szybach.
[…] Naiwni byliśmy bardzo, ciągle myśleliśmy, że jakaś Opatrzność, że ktoś nam pomoże, a rzeczywistość była bezwzględna. Tymczasem w ogóle Anglicy nic nie wiedzieli o nas.
To radio skrzeczało, nic nie było wiadomo, spać oczywiście nie było sposobu, bo ciągle tylko się słuchało, jaki oddział wrócił, a czy wrócił, a ilu zginęło, cały czas pod napięciem.
Związek Józefa i Janiny Badeckich doczekał się córki Ewy Beaty, urodzonej 27 kwietnia 1962 r. Rodzina w Warszawie zamieszkiwała przy ul. Racławickiej, a następnie w Alejach Ujazdowskich.
Ciężar jego pracy politycznej spoczywa na upolitycznieniu nauki prawa karnego, jako doniosłego środka walki klasowej…
W aktach personalnych Józefa Badeckiego, przechowywanych w zasobie Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie, znajduje się wiele opinii służbowych wydanych przez zwierzchników sędziego na kolejnych etapach jego kariery w komunistycznym wojskowym wymiarze sprawiedliwości.
Jedną z pierwszych jest opinia z 31 stycznia 1945 r. wydana przez ppor. Bolesława Nosowskiego, szefa Wojskowego Sądu Polowego przy 2. Łużyckiej Dywizji Artylerii WP, który tak ocenił swego ówczesnego podwładnego:
Jest to człowiek bardzo poważny, zrównoważony, spokojny, uprzejmy w stosunku do wszystkich, odnośnie kolegów bardzo koleżeński. Nie oddaje się absolutnie żadnym nałogom, w szczególności nie pije, nie pali, nie interesuje się kobietami, zaproszony poświęci godzinę na grę w karty, ale nie ma to ani cienia hazardu.
Jest to umysł krytyczny, analizujący, obdarzony niepospolitą pamięcią. Oprócz gruntownej wiedzy prawniczej posiada on wszechs[t]ronne wykształcenie ogólne i bardzo rozległe wiadomości z dziedziny historii z histroią [sic!] wojskowości łącznie.
Obdarzony tak niepospolitymi zaletami umysłu i mając należyte przy[g]otowanie zawodowe jest pierwszorzędnym sędzią. Orientuje się bardzo szybko, ocenia stan faktyczny bardzo trafnie, przy wymiarze kar potrafi zachować należyty umiar, nie roztkliwia się i jest sędzią dość surowym, choć nie pozbawionym serca.
W wypełnianiu swych obowiązków bardzo oboiwiązkowy [sic!], jako żołnierz wybitnie zdyscyplinowany. Jeśli chodzi o poglądy polityczne sędziego J. Badeckiego to […] mogę stwierdzić, że ppor. Badecki w słowach swych i czynach uzewnętrznia się jako szczery demokra[ta], podchodzący do tego rodzaju zagadnień w sposób rzeczowy, realistyczny. W tych warunkach uważam, że sędzia ppor. Józef Badecki […] nadaje się na szefa dużego sądu wojskowego.
Również kolejny zwierzchnik Józefa Badeckiego, dowódca 5. Dywizji Artylerii WP gen. bryg. Stanisław Skokowski, komplementował sędziego (listopad 1945 r.):
Por. Badecki Józef dał dowody znacznej aktywności i pracowitości, organizując w krótkim czasie Wojsk. Sąd Dyw. mając przy tym do dyspozycji skąpe środki materialne. Jest oficerem taktownym o poważnych wartościach umysłowych i moralnych.
Kilka miesięcy przed procesem „Zapory” i jego podkomendnych Józef Badecki został awansowany na majora. We wniosku awansowym, podpisanym przez szefa Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie ppłk. Jana Hryckowiana, czytamy:
Kapitan BADECKI Józef na stanowisku sędziego wojskowego w Wojskowym Sądzie Rejonowy[m] w Warszawie, stoi całkowicie na wysokości zadania. Poza doskonałym przygotowaniem i doświadczeniem fachowym prawniczym, posiada wysokie poczucie praworządności demokratycznej oraz stosuje właściwą politykę karną w okresie odbudowy Państwa.
Ze względu na przytoczone zalety rozpatruje sprawy karne poważnej natury i szczególnego znaczenia. […] Jako obywatel jest szczerym demokratą, całkowicie oddany ideologii Demokracji Ludowej, stanowiąc wzór oficera-demokraty i sędziego wojskowego.
Następny szef Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie, ppłk Aleksander Warecki, w kwietniu 1949 r. sporządził obszerną charakterystykę mjr. Józefa Badeckiego, którą przedstawił prezesowi Najwyższego Sądu Wojskowego – płk. Władysławowi Garnowskiemu:
Mjr Badecki Józef znajdując się na stanowisku zastępcy Szefa Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie, wykazał w pracy ogromną obowiązkowość, wytrwałość i pilność oraz duże poczucie odpowiedzialności za powierzone mu sprawy i zadania.
W pracy chętny i staranny, nie liczy się z godzinami służbowymi, energiczny i ambitny. Wobec przełożonych zdyscyplinowany, wobec podwładnych wymagający i sprawiedliwy, wobec stron grzeczny i taktowny, przez kolegów lubiany i koleżeński.
W czasie służby zachowuje się skromnie i nienagannie, usposobienia spokojnego, zachowanie się poza służbą bez zarzutu.
Prezencja i wygląd zewnętrzny dobry, fizycznie zdrowy. W pracy przejawia inicjatywę i samodzielność, posiada przeciętne zdolności organizacyjne, jako też administracyjne i gospodarcze.
Posiada wybitne przygotowanie fachowe prawnicze, dobry teoretyk prawa, jako sędzia orzekający stoi na wysokim poziomie. Posiada duże poczucie praworządności demokratycznej oraz należyte wyczucie stosowania właściwej polityki karnej w okresie odbudowy Państwa.
Prowadząc sprawy najpoważniejsze i o znaczeniu specjalnym, dał się poznać jako sędzia rozumny i sprawiedliwy. W pracy sumienny i ofiarny, wśród otoczenia cieszy się autorytetem i uznaniem.
Jest szczerym demokratą, oddanym bez zastrzeżeń władzy ludowej. Stosunek do Związku Radzieckiego i państw demokracji ludowej całkowicie pozytywny. Swymi wyrokami i ich motywacją dał dowód swemu nieprzejednanemu stosunkowi do reakcji, jako też czujności klasowej i politycznej.
Będąc członkiem P.Z.P.R. bierze żywy udział oraz interesuje się zagadnieniami społecznymi i politycznymi. W szkoleniu ideologicznym wykazał wyniki całkowicie dodatnie. Bierze żywy udział i pracuje aktywnie w ramach Koła Pracy Społecznej. Posiada zamiłowanie do wystąpień publicznych, zabierając każdorazowo głos w dyskusji na zebraniach i dyskutując rzeczowo.
Politycznie oddziaływuje na otoczenie całkowicie dodatnio. Posiada dodatnie zalety charakteru, jest uczciwy, rzetelny i prawdomówny, ma wysoko rozwinięte poczucie godności osobistej. Wśród podwładnych cieszy się autorytetem, wśród przełożonych uznaniem.
Jest kawalerem, nałogów nie stwierdziłem. Wykazuje wysoki poziom inteligencji ogólnej, umysł lotny i szybki, orientacja trafna. W prowadzeniu rozpraw i orzekaniu wykazał wnikliwość, rozwagę i stanowczość. Wykazuje zamiłowania w dziedzinie nauk prawnych, społecznych, ekonomicznych […].
Pozytywne opinie Józef Badecki otrzymywał od przełożonych również w trakcie swojej pracy w charakterze wykładowcy. Pomocnik komendanta Oficerskiej Szkoły Prawniczej do spraw wyszkolenia Jerzy Modlinger (ówcześnie w stopniu majora) szczególnie entuzjastycznie ocenił zapatrywania polityczne sędziego:
Mjr. BADECKI jest członkiem P.Z.P.R. Oblicze polityczne opiniowanego jest w pełni skrystalizowane, nie nasuwające żadnych zastrzeżeń. Do demokracj Ludowej, sprawy budownictwa socjalizmu oraz do Związku Radzieckiego i państw demokracji ludowej nastawiony jest bardzo pozytywnie.
Stosunek jego do reakcji rodzimej i światowej jest wyraźnie wrogi. Rozumie doniosłe znaczenie walki klasowej, jest politycznie czujny, w pracy politycznej dość aktywny, politycznie i ideologicznie bardzo rozwinięty. Ciężar jego pracy politycznej spoczywa na upolitycznieniu nauki prawa karnego, jako doniosłego środka walki klasowej […]
„Dorobek”
Odczytywanie wyroków Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie w sprawie „Zapory” i pozostałych oskarżonych mjr Józef Badecki rozpoczął 15 listopada 1948 r. o godz. 10.00. Wszystkim oskarżonym wymierzył karę śmierci.
Po ogłoszeniu wyroków i zakończeniu rozprawy rodzinom skazanych pozwolono na kilkuminutowe rozmowy z bliskimi, które odbyły się w osobnej salce. Irena Siła-Nowicka tak zapamiętała tamto spotkanie z mężem:
Ostatnia rozmowa w życiu – w tłumie, w najbliższej obecności wrogów. Żadnego słowa, które by nie było słyszane przez >>nich<<. Co można powiedzieć?
Nie martw się. Jak się czujesz. Co w domu, jak dziewczynki, najbliżsi. Pamiętaj. Nie płacz. I już koniec widzenia…
Już wyprowadzają na korytarz, a my za nimi. Stoimy szeregiem wzdłuż korytarza i patrzymy. Znów chwytają każdego pod ręce i szybko, bardzo szybko wyprowadzają ośmiu wspaniałych ludzi. Oni uśmiechają się do nas. Są dzielni do końca. Nikt nie płacze.
Stoimy cichutko i patrzymy, patrzymy jak jeden po drugim znikają szybko w długim korytarzu. Potem słychać odjeżdżające samochody. W gardle dławią łzy…
Władysław Siła-Nowicki uzyskał, dzięki wstawiennictwu spowinowaconej z nim Aldony Dzierżyńskiej (siostra Feliksa Dzierżyńskiego), od prezydenta Bolesława Bieruta zamianę wyroku śmierci na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Inne wyroki zostały wykonane przez kata, st. sierż. Piotra Śmietańskiego, w więzieniu mokotowskim 7 marca 1949 r.
W 1948 r. Józef Badecki (ówcześnie kapitan) orzekał również w innym słynnym procesie, który w dniach 3-15 marca toczył się przed warszawskim Wojskowym Sądem Rejonowym. Na ławie oskarżonych zasiedli wówczas członkowie tzw. grupy Witolda.
Skład sędziowski, obok Józefa Badeckiego, stanowili ppłk Jan Hryckowian (jako przewodniczący) oraz ławnik Stefan Nowacki. Skład sędziowski (jeden ławnik zamiast dwóch) był złamaniem ówczesnego prawa.
Artykuł 18. Prawa o ustroju Sądów Wojskowych i Prokuratury Wojskowej (wydanego na podstawie dekretu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z 23 września 1944 r.) stanowił bowiem, iż sądy wojskowe orzekają w składzie przewodniczącego i dwóch sędziów lub ławników.
15 marca 1948 r. na karę śmierci zostali skazani Witold Pilecki (1901-1948), Tadeusz Płużański (1920-2002) i Maria Szelągowska (1905-1989).
W tym samym wyroku karę dożywotniego pozbawienia wolności sąd wymierzył Makaremu Sieradzkiemu (1900-1992), a czterem innym osobom kary wieloletniego pozbawienia wolności (Jerzy Nowakowski – pięć lat, Ryszard Jamontt-Krzywicki – osiem lat, Maksymilian Kaucki – 12 lat, Witold Różycki – 15 lat).
Kara śmierci dla Marii Szelągowskiej i Tadeusza Płużańskiego była następnie zamieniona na karę dożywotniego pozbawienia wolności.
Wyrok śmierci na Witoldzie Pileckim został wykonany 25 maja 1948 r., również przez „Kata z Mokotowa” – st. sierż. Piotra Śmietańskiego.
Józef Badecki w trakcie swojej kariery sędziowskiej wydał przynajmniej 29 wyroków śmierci. Zmarł 15 lipca 1982 r. w Warszawie. Spoczął na warszawskich Powązkach w kwaterze F (Rząd 13, Grób 11).
Bibliografia:
Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego, Janina Badecka „Storczyk”, https://www.1944.pl/archiwum-historii-mowionej/janina-badecka,2361.html (dostęp: 24 października 2025 r.).
Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, różne sygnatury.
Centralne Archiwum Wojskowe, różne sygnatury.
Dekret Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z 23 września 1944 r. Prawo o ustroju Sądów Wojskowych i Prokuratury Wojskowej (Dz. U. 1944, nr 6, poz. 29).
https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rynek-pracy/pracujacy-zatrudnieni-wynagrodzenia-koszty-pracy/przecietne-miesieczne-wynagrodzenie-w-gospodarce-narodowej-w-latach-1950-2024,2,1.html (dostęp: 6 listopada 2025 r.).
https://www.cmentarzekomunalne.com.pl/mapa/wyniki.php?imie=J%C3%B3zef&nazwisko=Badecki&check_nazwisko=on&rok=1800&miesiac=1&dzien=1&rok2=2025&miesiac2=11&dzien2=8&rok_zg1=1800&miesiac_zg1=1&dzien_zg1=1&rok_zg2=2025&miesiac_zg2=11&dzien_zg2=8&cmentarz=&send=Szukaj (dostęp: 8 listopada 2025 r.).
Kałużny R., Kozerawski D., Kształtowanie się wyższego szkolnictwa wojskowego w Polsce (1945-1967), „Zeszyty Naukowe” (Wyższa Szkoła Oficerska Wojsk Lądowych), Nr 1(143) 2007, s. 76-87.
Peszek M., Oficerska Szkoła Prawnicza (1948-1954) – postulaty badawcze, „Z Dziejów Prawa”, 2019, t. 12(20), s. 667-679.
Rzeczkowska E., Władysław Siła-Nowicki. Żołnierz i konspirator 1939-1956, Warszawa 2021, s. 382-395.
Szwagrzyk K., Prawnicy czasu bezprawia. Sędziowie i prokuratorzy wojskowi w Polsce 1944-1956, Kraków 2005 (cała publikacja).
Szwagrzyk K., Zbrodnie w majestacie prawa 1944-1955, Warszawa 2000 (cała publikacja).
Zaborski M., Szkolenie „sędziów nowego typu” w Polsce Ludowej, część III: Oficerska Szkoła Prawnicza, „Palestra”, 1998, 42/5-6(485-486), s. 131-141.
Zych T., Przyjdzie zwycięstwo. Major Hieronim Dekutowski „Zapora” (1918-1949), Tarnobrzeg 2025 (cała publikacja).
dr Paweł Krzysztof Ślaza
Fotografia główna:
- Józef Badecki (1908-1982), ok. 1960 r. Źródło: AIPN
Zdjęcia
