Syberyjska tułaczka rodziny Domańskich | relacja

0
549

10 lutego – w 80. rocznicę pierwszych wywózek na wschód – odbył się okolicznościowy wykład Anny Staszewskiej – córki Zygmunta Domańskiego, który wraz z rodzicami i siostrami znalazł się w jednym z pierwszych transportów na Syberię. Przybliżyła ona skomplikowane koleje losu swoich bliskich od momentu pozbawienia wolności po powrót do Polski.

Wystąpienie spotkało się z dużym zainteresowaniem. Pojawili się na nim stali uczestnicy inicjatyw Muzeum, członkowie rodzin sybiraków oraz słuchacze ostrołęckiego UTW. Sama prelekcja różniła się od wcześniejszych wydarzeń popularno-naukowych organizowanych w murach MŻW – miała ściśle osobisty charakter. Była też silnie zakorzeniona w historii lokalnej. Pani Staszewska odnalazła się w tej konwencji znakomicie i z pełnym zaangażowaniem opowiedziała zgromadzonym o tym, co wyniosła z domu.

Ojciec prelegentki początek swojej tułaczki wspominał tak: […] obudziło nas ujadanie psów. Dochodziła godz. czwarta rano, załomotano do drzwi, krzyknął ktoś po rosyjsku „otwieraj” i znowu kołatanie. Otworzyłem – weszło kilku żołnierzy i jeden cywil. […] oficer oświadczył, że daje nam 20 min. na spakowanie się […] (relacja z 1989 r. w zb. Ośrodka Karta). Po zatrzymaniu nastąpiła trwająca dwa tygodnie podróż. Rodzina trafiła na północ – do obwodu archangielskiego. Potem, na mocy amnestii po układzie Sikorski-Majski, przeniosła się do Melekesu. Tam warunki były znacznie lepsze. Zygmunt podjął pracę jako kierowca, a siostry znalazły zajęcie w handlu i służbach medycznych.

W 1946 r. Domańscy rozpoczęli starania o repatriację. Po wielu dniach wyczekiwania na mrozie pod polskim przedstawicielstwem dyplomatycznym większość rodziny otrzymała dokumenty uprawniające do opuszczenia ZSRR. Jedynie senior rodu – Stanisław – musiał pozostać w niewoli. W 1944 r. został on uznany przez radziecki sąd za „wroga ludu” i skazany na karę śmierci (wyrok zamieniono na wieloletni pobytu w obozie pracy). Jak miało się okazać, na powrót do ojczyzny przyszło mu czekać do 1955 r.

Zapis spotkania został przekazany do naszego archiwum historii mówionej, aby pamięć o przeszłości nie uległa zatarciu.