Skip to content Skip to footer

Ekspozycja o deportacjach Polaków do ZSRS

17 września, w rocznicę napaści radzieckiej na Polskę, obchodzimy Światowy Dzień Sybiraka. Razem ze Związkiem Sybiraków w Ostrołęce przygotowaliśmy ekspozycję na temat deportacji Polaków do ZSRS w latach 1939 – 1945. Można ją znaleźć w naszej księgarni.

W wyniku napaści Związku Radzieckiego na nasz kraj rozpoczął się jeden z najtragiczniejszych rozdziałów w dziejach polskiego społeczeństwa.

Na mocy tajnych postanowień paktu Ribbentrop – Mołotow Polskę podzielono pomiędzy III Rzeszę i ZSRS. Już na początku 1940 roku rozpoczęły się masowe wywózki ludności polskiej.

Odbywały się one w skandalicznych warunkach. Na miejscu zesłańcy zmuszani byli do bardzo ciężkiej pracy. Codzienne życie było walką o przetrwanie.

Na ekspozycji znajdziecie listę zesłanych osób z powiatu ostrołęckiego, a także kopie pamiątek znajdujących się w naszych zbiorach po rodzinie Długołęckich, pochodzących z Łątczyna. W czerwcu 1941 roku została ona wywieziona na Syberię.

Z Sybiraczką Krystyną Długołęcką spotkali się pracownicy działu zbiorów Muzeum. Oto fragmenty rozmowy, którą z nią przeprowadzili:

„Uciśnięci w bydlęcych wagonach jechaliśmy trzy miesiące. Warunki były nieludzkie – żołnierze ładowali kolejnych ludzi, nie patrząc na nic. Przez ten czas musieliśmy utrzymywać się z tego, co wzięli ze sobą rodzice. (…) Po kilkudziesięciu tygodniach drogi w końcu zajechaliśmy.

Zamieszkaliśmy w Ałtajskim kraju, rejonie Barnauł, we wsi Lebieszka (koło Nowosybirska). Dali nam dom – drewniany barak postawiony z bali. Na jeden przypadało kilka rodzin. Przebywający tam dorośli zmuszani byli do pracy przy wyrębie lasu, gdyby ktoś odmówił, nie dostałby nic do jedzenia. (…)

Każdemu przysługiwały głodowe porcje – każdy dostawał po 200 g chleba na tydzień. Mama by go odebrać, musiała iść do miejsca oddalonego od nas o 10 km.

Dzieci również nie ominęła praca – w okresie letnim siostry zbierały w lesie kwiaty, by potem sprzedać je na rynku w Barnauł. Za te pieniądze kupowaliśmy mleko.

Zima była najtrudniejsza. Przez ogromną ilość śniegu na zewnątrz nie mogliśmy wyjść z domu, szukając innych zajęć. Studnia przy syberyjskich mrozach zamarzała, dlatego wody trzeba było pozyskiwać z roztopionego śniegu.”

Pani Krystyna, w wieku prawie 6 lat, wróciła do Polski z najbliższymi. Jednak nie wszystkimi.

Jej wujek oraz tata Henryk Długołęcki, po którym dokumentów na ekspozycji można znaleźć najwięcej, zginęli na froncie (zostali zmobilizowani do 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki).

Przejdź do treści