Aleksander Dąbkowski: skazany za pomoc dla „Babinicza”

0
3723

Zbrojne oddziały i grupy partyzanckie prowadzące walkę z ustrojem komunistycznym na końcowym etapie i po zakończeniu drugiej wojny światowej stanowiły jedynie wierzchołek piramidy społeczności nazywanej mianem Żołnierzy Wyklętych. Bez pomocy pozostającej w konspiracji ludności cywilnej, która udzielała schronienia partyzantom, pozyskiwała dla nich informacje, zaspokajała ich podstawowe potrzeby materialne oddziały zbrojne miałyby problem z przetrwaniem w terenie nawet jednej zimy. Wg dr T. Łabuszewskiego z IPN, w 1945 r. w momencie największego roku nasilenia działań powstańczych, w lesie walczyło około 20 tys. osób, a liczba osób zaangażowanych w działalność konspiracyjną sięgała około 250 tys. ludzi [1].

Do ich kręgu należał również Aleksander Dąbkowski, syn Telesfora i Rozalii z d. Olszewska, urodzony dnia 5 lutego 1906 r. we wsi Daniszewo, gmina Rzekuń, powiat Ostrołęka. Pierwsza wojna światowa uniemożliwiła mu naukę w szkolę podstawowej w związku z czym sztukę czytania i pisania opanowywał samodzielnie. Od wczesnych lat życia Aleksander Dąbkowski pomagał rodzicom w pracy. Po zakończeniu drugiej wojny światowej wspólnie z jednym ze swoich kolegów prowadził młyn wodno-turbinowy w miejscowości Gerwaty, przedwojennej gm. Siełuń, pow. Maków Mazowiecki.

Jak wspominała bratanica Aleksandra Dąbkowskiego, Jadwiga Wakulińska, w okresie działalności partyzantki antykomunistycznej młyn stał się miejscem zaopatrzenia w żywność dla partyzantów oraz w pokarm dla koni. „Partyzanci przychodzili nocą, a mój stryj dawał im mąkę, zboże, a także przywiezione z Rzekunia ziemniaki, słoninę itp.” Aleksander Dąbkowski zaopatrywał w żywność oddziały partyzanckie NZW podporządkowane komendantowi XVI Okręgu Witoldowi Boruckiemu, „Dąb”, „Babinicz”.

Aleksander Dąbkowski, jako członek siatki terenowej AK o pseudonimie „Alek”, swoją działalność konspiracyjna rozpoczął w czasie Okupacji Hitlerowskiej. Mieszkając w Rzekunia pomagał oddziałom partyzanckim, między innymi, w ukrywaniu i przechowywaniu zdobytej broni. Rolę łącznika w kontaktach z nim odgrywał Klimaszewski, „Kalina” z miejscowości Nowy Susk [2].

4 listopada 1949 r. do drzwi jego domu zapukali funkcjonariusze PUBP w Makowie Mazowieckim, którzy dokonali zatrzymania Aleksandra Dąbkowskiego. W wyniku przeprowadzonej rewizji osobistej zarekwirowano mu książeczkę wojskową, tymczasowe zaświadczenie tożsamości, czarny portfel skórzany włącznie z pieniędzmi na kwotę 395 złotych, a także pasek od spodni [3].

Podczas przeprowadzonego w tym że dniu przesłuchania w siedzibie PUBP w Makowie Mazowieckim funkcjonariusz urzędu wypytywał go o kontakty z „bandą” oraz udzieloną pomoc dla „bandytów”. A. Dąbkowski zeznał, że pewnego grudniowego wieczoru 1948 r. przebywał w domu Jana Głażewskiego zamieszkałego w miejscowości Długołęka, gm. Siełuń, pow. Maków Mazowiecki. Jedna z jego córek była narzeczoną Dąbkowskiego. „Około godziny 20.00 weszli do ob. Głażewskiego Jana mieszkania jacyś dwóch osobników, nieznajomych mi, ubrani byli po wojskowemu, uzbrojeni byli w broń długą i krotką. Osobnicy ci weszli do mieszkania, zawołali w pierwszych początkach na mnie. Wyszedłem z nimi na podwórko ob. Głażewskiego” [4]. Kazano mu przygotować w ciągu dwóch tygodni 100 kg mąki (po 50 pszennej i żytnej). Zapytany o znajomość obowiązku informowania PUB o kontaktach z „bandytami” A. Dąbkowski zeznał, że znany mu jest obowiązek meldowania do władz o każdym widzeniu band, lecz nie uczynił tego, „bo bał się, ponieważ bandyci nakazali mu nikomu o ich pobycie nie meldować” [5].

Zaprzeczanie wszystkim zarzutom współpracy z partyzantami stanowiło świadomą taktyką obrony, przyjętą przez A. Dąbkowskiego. Jako członek podziemnej siatki terenowej (jego pseudonim na razie nie został ustalony) przez kilka lat wspierał oddziały walczące z nowym ustrojem.
W tym samym dniu został przesłuchany świadek, urodzony w 1925 r. w Zaciszu, gm. Płoniawy, pow. Maków Mazowiecki były żołnierz „Dęba” – „Babinicza” Marian Gadziński, „Zając”. Świadek zeznał, że żołnierzami podziemia, kontaktującymi się z A. Dąbkowskim byli członkowie oddziałów NZW Stefan Kochański, „Mewa”, Marian Majkowski, „Sowa” i Marian Dzik. W maju 1949 r. uwierzył on w obietnice UB, że członkowie band, którzy zlikwidują swoich dowódców i dobrowolnie zgłoszą się do UB z bronią, będą mogli wrócić do normalnego życia, a dotychczasowe przestępstwa zostaną im darowane. Wraz z kolegą z patrolu dywersyjnego Henryka Białaczka, „Waldka”, „Waldemara” Zygmuntem Pierzchałą, „Jankiem”, Gadziński skrytobójczo zamordował swojego dowódcę i dnia 29 maja 1945 r, zgłosił się do siedziby PUBP w Ostrołęce „aby zaofiarować swą gotowość do współpracy” [6].

J. Gadziński zeznał, że A. Dąbkowski niejednokrotnie zaopatrywał oddziały leśne w mąkę i inne artykuły spożywcze. Stwierdził, że na początku 1948 r. do domu Dąbkowskiego zachodził osobiście komendant Witold Babinicz, „Dąb” razem z całym swoim oddziałem.
Świadectwa Gadzińskiego nie zmieniły taktyki obronnej A. Dąbkowskiego, który do końca twierdził, że „członkowie bandy” tylko raz zmusili go do przekazania im 100 kg mąki.

W związku z zeznaniami świadka oficer śledczy PUBP w Makowie Mazowieckim Zygmunt Sadowski dnia 6 grudnia 1949 r. wydał postanowienie o pociągnięciu go do odpowiedzialności karnej z art. 14 cz.1 Dekretu z 13 czerwca 1946 r. dot. szczególnie niebezpiecznych przestępstw w okresie odbudowy państwa. Artykuł ten mówił:„Kto bierze udział w związku mającym na celu zbrodnie lub udziela mu pomocy, w szczególności przez zaopatrywanie w środki ułatwiające osiągnięcie zamierzonego celu podlega karzę więzienia na czas nie krótszy od 5 lat lub więzienia dożywotniego” [7]. W dołączonej do sprawy charakterystyce A. Dąbkowskiego opisano jako osobę, która „do obecnej rzeczywistości ustosunkowana jest negatywnie” [8]. 28 grudnia 1949 r. akt oskarżenia został przekazany do Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie.

Rozprawa sądowa odbyła się dnia 30 stycznia 1950 r. na sesji wyjazdowej w Makowie Mazowieckim. Przewodniczył jej mjr Zygmunt Wizelberg, który w lutym 1951 r. przyczynił się ku bezprawnemu przedłużeniu aresztu dla gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”. Jedynym świadkiem oskarżenia był Marian Gadziński. Wyrok ogłoszono w dniu 2 lutego 1950 r. Sąd skazał go na 10 lat więzienia, 5 lat pozbawienia praw obywatelskich oraz konfiskatę mienia na rzecz państwa [9]. Skarga rewizyjna złożona przez jego obrońcę Mariana Kalickiego została odrzucona.

16 lutego 1950 r. Aleksander Dąbkowski został osadzony w więzieniu przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie. 25 sierpnia tegoż roku przeniesiono go do wiezienia w Rawiczu. Ciężkie warunki odbywania kary powodowały wysoką zachorowalność wśród więźniów. Wg niekompletnych danych, w okresie 1943-1956 r. w zakładzie karnym w Rawiczu zmarło co najmniej 148 osób. W przypadku A. Dąbkowskiego 10 letni wyrok pozbawienia wolności połączony z przymusem odbywania kary w więzieniu rawickim, słynącym z bardzo trudnych warunków sanitarnych oraz złego traktowania więźniów, był praktycznie równoważny z wyrokiem śmierci. Tak się też stało. Po niespełna roku pobytu w wiezieniu w Rawiczu dnia 23 sierpnia 1951 r. Aleksander Dąbkowski zmarł w szpitalu więziennym. Wg opinii lekarza więziennego, przyczyną zgonu posłużyła rozpadowa gruźlica płuc.

W tym samym roku co A. Dąbkowski, w więzieniu w Rawiczu z sześcioletnim wyrokiem pozbawienia wolności został osadzony żołnierz batalionu harcerskiego „Zośka”AK Witold Sikorski. Miał za sobą ukończone trzy lata studiów medycznych, w związku z czym został przydzielony do szpitala więziennego jako sanitariusz. W. Sikorski wspominał, że cały ciężar opieki lekarskiej nad chorymi więźniami spoczywał na barkach dwóch lekarzy-więźniów oraz kilku studentów medycyny. Zapamiętał on także epidemię czerwonki i grypy w więzieniu, które przeszły latach 1950-1951 r. „W przepełnionych celach wybuchła epidemia czerwonki. Ludzie zaczęli nam chorować setkami. Leczyliśmy tę czerwonkę fusami od kawy, oczywiście zbożowej, bo innej nie było” [10].

Gruźlica była plagą większości więzień PRL-u w okresie powojennym. W wielu miejscach brakowało odpowiedniej aparatury do jej wczesnego wykrywania lub personelu, który umiał nią obsługiwać. Praktycznie jedynym sposobem ratowania chorych na gruźlicę w tym czasie pozostawało wczesne wykrycie choroby, dostęp do słońca lub prawidłowa dieta. Tymczasem więźniowie, również w Rawiczu, przez długi czas trzymani byli w ciasnocie i nieustającym stresie, osoby chore w jednej celi ze zdrowymi.

Ciało A. Dąbkowskiego zostało wydane rodzinie. Jak świadczy J. Wakulińska, złożono je w trzech zapieczętowanych trumnach, których nie wolno było otworzyć. Czuwali nad tym funkcjonariusze UB. Okoliczność ta dała podstawy podejrzewać, że przyczyna śmierci A. Dąbkowskiego była inna, niż oficjalnie podano. Ciało sprowadzono do Rzekunia i złożono do grobu na cmentarzu parafialnym.

Na koniec należy krótko wspomnieć o niektórych osobach figurujących w sprawie A. Dąbkowskiego, która w ostateczności doprowadziła do jego śmierci. Zarówno Stefan Kochański „Mewa”, jak i Marian Majkowski, „Sowa”, którzy w grudniu 1948 r. bezpośrednio nakazali A. Dąbkowskiemu przygotowanie mąki dla partyzantów, już po kilku miesiącach, podobnie jak M. Gadziński, dopuścili się zdrady swoich towarzyszy broni i przeszli na stronę UB. Były szef bezpieki w Ostrołęce, a wówczas Naczelnik Wydziału III WUBP w Warszawie T. Kwiatkowski włączył ich w skład, prawdopodobnie, 5-osobowej grupy agentów o kryptonimie „V kolumna”, której zadaniem było dokonanie szeregu zabójstw na przywódcach podziemia niepodległościowego. Ta grupa w dniu 19 sierpnia 1950 r. pod wsią Wierzchlas, gm. Rzekuń skrytobójczo zamordowała komendanta XVI Okręgu NZW „Tęcza” W. Boruckiego, komendanta KP „Błękit” Stanisława Suchobiałka „Szarego” oraz Henryka Milewskiego „Ciętego” [11]. Kolejną „misją” agentów z tej grupy była zakończona niepowodzeniem próba likwidacji Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja”. Po tej akcji zarówno S. Kochański, jak i M. Majkowski zostali zamordowani przez swoich mocodawców jako mało przydatni do dalszej pracy operacyjnej [12].

Bibliografia

1. Łabuszewski T., Kto nienawidzi żołnierzy wyklętych , rozmowa z Piotrem Zychowiczem, Uważam Rze, 2012, nr 10
2. Wspomnienia Ludwika Stepnowskiego ze wsi Czarnowiec, gm. Rzekuń, pow. Ostrołęka, żołnierza ZWZ AK,
3. AIPN BU 1023/477, k.6.
4. Ibidem, k.9.
5. Ibidem, k.13.
6. Wyklęci, Podziemie zbrojne 1944-1963, Opracowanie zbiorowe, Warszawa 2013
7. Dekret z dnia 13 czerwca 1946 r. o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy Państwa, Dz. U., 12 lipca 1946 r, nr 30
8. AIPN BU 1023/477, k. 30.
9. Ibidem, k. 58.
10. Machcewicz A., Więzienni lekarze. Opieka lekarska w więzieniach stalinowskich w latach 1945-1956, Pamięć i Sprawiedliwość, 2014, nr 1
11. Mazowsze i Podlasie w ogniu 1944-1956. Powiat Ostrołęka. Materiały z sesji naukowej Powiat Ostrołęka w [pierwszej dekadzie rządów komunistycznych, Warszawa 2009
12. Krajewski K., Łabuszewski T., Zamordowani mordercy. Sprawa „V kolumny” – czyli zabójstwa na zlecenie, Zeszyty Historyczne WiN, 2009, nr 30
dr Jerzy Kurstak