„Niech żyje Polska! Umieram za nią” | Jerzy Bokłażec

0
9913
Bokłażec wśród towarzyszy boni. Drugi po lewej Czesław Zajączkowski, "Ragner"

Sędzia odczytał wyrok, w którym ponownie obwinił go o współpracę z okupantem hitlerowskim oraz walkę z władzą „ludową”. Podczas zakładania pętli na szyje nad całym placem rozbrzmiały słowa Bokłażca: „Niech żyje Polska! Umieram za nią”.

Jerzy Bokłażec, „Pazurkiewicz” urodził się w 1918 r. i był rówieśnikiem odrodzonego państwa polskiego. Po ukończeniu szkoły podstawowej rozpoczął naukę w seminarium nauczycielskim. Prawdopodobnie było to Państwowe Seminarium Nauczycielskie w Szczuczynie koło Lidy. Ukończywszy naukę Bokłażec rozpoczął pracę w szkole powszechnej nr 5, która mieściła się w pobliżu ruin średniowiecznego zamku wzniesionego jeszcze w XIV w.

Lida, na przełomie wieków XIX i XX. (źródło: sites.google.com/site/andruszkiewiczowie/home)

Lida w okresie międzywojennym była przykładem typowego kresowego miasteczka ze znacznym odsetkiem ludności żydowskiej, na cały przemysł którego składało się kilka manufaktur. Życie miasteczka skupiało się wokół rynku, na który w dni targowe licznie przyjeżdżali chłopi z pobliskich wsi. W Lidzie stacjonował 5 pułk Lotnictwa Wojska Polskiego, dowódcami którego byli kolejno: płk pil. Piotr Abakanowicz, płk pil. Wacław Iwaszkiewicz, płk pil. Jerzy Garbiński.

Po niemieckiej agresji na Polskę we wrześniu 1939 r. Jerzy Bokłażec, podobnie jak wielu jego rówieśników, wziął udział w wojnie obronnej. Po 17 września Ziemia Lidzka znalazła się po raz drugi pod okupacją radziecką (po raz pierwszy bolszewicy sprawowali rządy w tym mieście w latach 1918-1921). W miasteczku żyło jeszcze wielu świadków wydarzeń z tamtych czasów.

Zamek w Lidzie w podczas okupacji niemieckiej

Oficjalnie nazwano go oddziałem partyzanckim 312

Po powrocie do domu Bokłażec praktycznie natychmiast zaangażował się w działalność konspiracyjną. Pod koniec marca 1943 r. wraz z szefem łączności Obwodu AK Lida w Okręgu Nowogródzkim Czesławem Zajączkowskim „Ragnerem” (1917-1944) uczestniczył w tworzeniu jednego z pierwszych w okolicy patroli samoobrony w pobliżu kolonii Falkowicze (południowe tereny powiatu Lida, placówka 311). Już po upływie miesiąca patrol rozrósł się do rozmiarów samodzielnego oddziału. Oficjalnie nazwano go oddziałem partyzanckim 312 i włączono w skład Zgrupowania Zaniemeńskiego. Po upływie roku oddział jeszcze się powiększył i i stał się IV batalionem 77 pułku piechoty AK Okręgu Nowogródek.

Grupa żołnierzy 1 i 2 kompanii IV batalionu 77 pp AK. Pierwszy z prawej stoi ppor. Jerzy Bokłażec, „Pazurkiewicz”

przede wszystkim  obronA ludności polskiej przed Sowietami

Jerzy Bokłażec został awansowany do stopnia dowódcy VI kompanii zmotoryzowanej tego batalionu. Siła uderzeniowa oddziału „Ragnera” składała się w owym czasie z około 300 osób. Prócz walki z Niemcami praktycznie od razu wynikła potrzeba obrony miejscowej ludności przed ukrywającymi się w okolicznych lasach oddziałami partyzantów radzieckich terroryzujących ludność polską. Latem 1943 r. siłę „Ragnerowców” sprawdziły na sobie radzieckie oddziały partyzantów z Brygady Leninowskiej oraz oddział im. Woroszyłowa, które rabowały okoliczne wsie i chutory, zamieszkałe w większości przez ludność polską. W listopadzie 1943 r. wraz z dwoma innymi oddziałami AK „Ragnerowcy”, w tym również Bokłażec, walczyli w potyczce we wsi Buciły nad Niemnem z częścią sowieckiego Zgrupowania Białostockiego „partyzanckiego generała” Filipa Kapusty, jednego z twórców partyzantki radzieckiej na terenie Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.

Oficerowie IV batalionu 77 pp AK, od lewej – ppor. Wojciech Stypuła, „Bartek”, ppor. Jerzy Bokłażec, „Pazurkiewicz”.

5 marca 1944 r. batalion „Pazurkiewicza” został zaatakowany we wsi Filonowce przez radzieckie odziały desantowe, którym udało się przeprawić na drugi brzeg Niemna. Dowodzonym przez niego żołnierzom udało się obronić przed atakiem Sowietów doprowadzając do poważnych strat w ich szeregach. W lipcu 1944 r. dowodzony przez Bokłażca batalion miał wziąć udział w operacji „Ostra Brama”, jednak został otoczony przez frontowe jednostki radzieckie i nie dotarł do Wilna.

12 akcji dywersyjnych, w tym 2 wykolejenia pociągów, będąc w tym czasie najpoważniejszym na Ziemi Nowogródzkiej przeciwnikiem władz komunistycznych i NKWD

Po rozwiązaniu oddziału Jerzy Bokłażec „Pazurkiewicz” wrócił w rodzinne strony, by ze swoim dowódcą i przyjacielem Stanisławem Zajączkowskim „Ragnerem” walczyć z nową władzą. W sierpniu 1944 r. nowy komendant Podokręgu Nowogródek mjr Maciej Kalenkiewicz „Kotwicz” mianował Zajączkowskiego dowódcą Zgrupowania Południowego. Bokłażec został wyznaczony na jednego z jego zastępców. Działania partyzantów były skierowane przede wszystkim na obronę ludności polskiej przed Sowietami. We wrześniu 1944 r. Zajączkowski wystosował ultimatum do władz sowieckich w Lidzie, w którym żądał zaprzestania eksterminacyjnej polityki wobec Polaków, grożąc odwetem. Zgrupowanie Południowe przeprowadziło w tym samym miesiącu 12 akcji dywersyjnych, w tym 2 wykolejenia pociągów, będąc w tym czasie najpoważniejszym na Ziemi Nowogródzkiej przeciwnikiem władz komunistycznych i NKWD. Żołnierze oddziału Zajączkowskiego stanowili główny cel prześladowań radzieckiej policji wewnętrznej, która wyładowywała całą swoją złość na pojmanych partyzantach „Ragnera”. Jako jednego z pierwszych enkawudzistom udało się schwytać ppor. Piotra Bartosza, „Rycze”.

„Rosjanie nie wiedzieli, kogo aresztowali”

Pod koniec 1944 r. (najprawdopodobniej w listopadzie) w wyniku zdrady NKWD wpadło na trop Jerzego Bokłażca. Okrążono go pośrodku nocy podczas pobytu w domu u teściów mieszkających w miejscowości Klukowicze koło Taboły, gdzie w tym czasie przebywała również rodzina „Pazurkiewicza”, w tym żona z synem. Próba bronienia się mogła narazić życie najbliższych mu osób więc partyzant zrezygnował z tego pomysłu. O zatrzymaniu zachowała się relacja jego brata Ryszarda Bokłażca. „Zdarzenie miało miejsce późną jesienią – październik albo początek listopada 1944 r. Wieś Klukowicze. Dom osadnika wojskowego pana Juszkiewicza (…). Rodzina nasza przez okres okupacji niemieckiej mieszkała właśnie u pana Juszkiewicza. W nocy, gdy już wszyscy spali, dom został okrążony przez oddziały NKWD. W domu był mój brat Jerzy, który po powrocie spod Wilna przyszedł odwiedzić rodzinę. Gdy Rosjanie weszli do domu, aresztowali brata i jego adiutanta (…). W momencie aresztowania Rosjanie nie wiedzieli, kogo aresztowali. Po kilku uderzeniach w twarz dowiedzieli się od adiutanta, że aresztowali „Pazurkiewicza”. (…)

brutalnie torturowany, lecz nie wydał nikogo

Natychmiast bratem zainteresował się oficer dowodzący. Żołnierze przestali popychać, a oficer prowadził w miarę spokojną rozmowę (zwiększono ilość pilnujących żołnierzy). Namawiał brata, aby zgodził się na współpracę z nimi – że pojedzie do Moskwy i niczego nie będzie mu brakowało. Po kategorycznej odmowie oficer zwrócił się do ojca, aby namówił swego syna do współpracy. Ojciec odmówił. W dalszej części przesłuchania zostaliśmy wyproszeni do mieszkania gospodarza. Jedynie ojciec kilkakrotnie był wzywany. Oficer NKWD powiedział ojcu: „Znajesz papasza, ja chacieł jewo udarić w lico, no ruka u mienia nie podniałaś. Eto wielikij czeławiek, żałka szto nie choczet z nami rabotać” (tłum. Wiesz, ojczulku, chciałem uderzyć go w twarz, jednak ręka mi się nie podniosła. To wielki człowiek, szkoda że nie chce z nami pracować). Jeszcze przez jakiś czas słyszeliśmy podniesione głosy Sowietów. Potem obaj zostali wsadzeni na furmankę i wywiezieni do Lidy, do więzienia”.

Bokłażec (pierwszy po lewej) wśród towarzyszy broni. Drugi po lewej – Czesław Zajączkowski

Podczas śledztwa „Pazurkiewicz” był brutalnie torturowany, lecz nie wydał nikogo ze swoich towarzyszy ani nie zgodził się na współpracę. Zarzucono mu współpracę z Niemcami i walkę przeciwko nowej „ludowej” władzy. Takie zarzuty oznaczały jedyny możliwy wyrok, którym była kara śmierci. Zrozumiawszy, że wszystkie namowy Bokłażca do współpracy są skazane na porażkę, postanowiono uczynić z jego stracenia widowisko, które miało zademonstrować potęgę NKWD i wybić z głowy miejscowych Polaków myśl o stawianiu jakiegokolwiek oporu.

Jerzy Bokłażec, „Pazurkiewicz”

„ludzie milczeli, kobiety płakały, mężczyźni palili, kto co miał, wszyscy patrzyli w ziemię”.

W pierwsze po okupacji hitlerowskiej Święto Matko Bożej Gromnicznej 2 lutego 1945 r. w Lidzie przeprowadzona została publiczna egzekucja jednego z polskich żołnierzy, przywódcy oddziału partyzanckiego Jerzego Bokłażca, sceneria której niezwykle przypominała niedawne okrucieństwa hitlerowców. Tym razem w rolę scenarzysty wcielili się funkcjonariusze NKWD, którzy pojawili się na tych ziemiach na zapleczu Armii Czerwonej w lipcu 1944 r.

W bardzo mroźny piątek  w centrum Lidy na skrzyżowaniu ulic ks. Falkowskiego i 3 maja (obecnie Leninskaja i Łomonosowa) pojawiła się szubienica. Od rana gromadzili się tu mieszkańcy zaskoczeni przygotowaniami Sowietów. Łącznie było około 1,5 tys. osób. Wśród nich znajdowali się także żołnierze „Pazurkiewicza”, którzy przyszli pożegnać swojego dowódcę. Wiedzieli oni, że w tłumie znajdują się również szpicle NKWD, dlatego poprzez przykładanie palca do ust ostrzegali swoich znajomych przed okazywaniem uczuć i zbytnim dzieleniem się wrażeniami. Jedna ze świadków egzekucji Łucja Boboryk wspominała, ze „ludzie milczeli, kobiety płakały, mężczyźni palili, kto co miał, wszyscy patrzyli w ziemię”. Około godziny 10 nad ranem plac został otoczony przez enkawudzistów z psami. Po upływie około godziny pod szubienicę podjechała ciężarówka na której stał Jerzy Bokłażec.

„Niech żyje Polska! Umieram za nią”

Sędzia odczytał wyrok, w którym ponownie obwinił go o współpracę z okupantem hitlerowskim oraz walkę z władzą „ludową”. Podczas zakładania pętli na szyje nad całym placem rozbrzmiały słowa Bokłażca: „Niech żyje Polska! Umieram za nią”. Samochód odjechał i polski partyzant zawisł na szubienicy. Łucja Boboryk wspominała, że śmierć nie nastąpiła od razu „ Biedny, miał ciężką śmierć, bo długo męczył się, nie od razu skonał. Kręcił się w kółko, nogi to podkurczał, to wyprostowywał. Miał czyściutkie skarpetki, bielutki sweterek. Czy to tylko mi się tak zdawało, że tak długo żył. Kilka razy zamykałam oczy, modliłam się, a on ciągle żył i żył… Gdy skonał, rozkazano wszystkim się rozejść”. Wśród miejscowych Polaków krążyła później pogłoska, że tej samej nocy polska partyzantka powiesiła dziesięciu Sowietów, na każdym pozostawiając napis „Za Pazurkiewicza”.

polska partyzantka powiesiła dziesięciu Sowietów, na każdym pozostawiając napis „Za Pazurkiewicza

Ciało Bokłażca wisiało na szubienicy jeszcze przez 3 dni. Sowieci w nocy zdjęli mu buty. Po wszystkim ciało zabrano, spalono i pogrzebano w nieznanym do dzisiaj miejscu.

Urodzony w Lidzie poeta, żołnierz AK Mieczysław Pujdak, „Krak” poświecił mu jeden ze swoich wierszy:

Pokazano Go jeszcze ludowi przed kaźnią,
Pokazano Go miastu, znajomym ulicom,
Gdy wstępował na deski odważnie,
Wtedy patrzy na sznur szubienicy.

Widział w gruzach, rozwalone domy,
Widział ludzi w smutku pogrążonych.
Jak bandytę żołnierza sądzono,
Lecz jak Polak postanowi skonać.

Nie drgnął, czując, jak powróz oplata
Szyję, która nigdy się nie zgięła
Przed najeźdźcą i wykrzyknął światu
Słowa: „Jeszcze Polska nie zginęła!”

Zakołysał się trup Bohatera,

Który nie legł w otwartej potyczce,

Lecz podstępnie schwytany umiera,

Nad deskami zwykłej szubienicy.

 

autor: dr Jerzy Kurstak – historyk, pracownik naukowy Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce

Na podstawie:

  1. Pawlak J., Polskie eskadry w latach 1918-1939, Warszawa 1989.
  2. Boradyn Z., Niemen rzeka niezgody. Polsko-sowiecka wojna partyzancka na Nowogródczyźnie 1943-1944, Warszawa 1999.
  3. Krajewski K., Łabuszewski T., Polegli na straconych posterunkach. Z dziejów polskiego podziemia niepodległościowego na Kresach II Rzeczypospolitej (1944-1956), Augustów 2013.
  4. Krajewski K., Likwidacja ppor. Czesława Zajączkowskiego „Ragnera” przez Wojska Wewnętrzne Bialoruskiego Okręgu NKWD, Źródło: www.armiakrajowa-lagiernicy.pl
  5. Lisowski A., Na Kresach – czas pokoju i wojny. Wspomnienia osobiste z epoki wielkich przemian, T. 1., Katowice 2011.
  6. Siemionow A., Kołyszko A., Szubienica w Lidzie, Ziemia Lidzka, nr 16, 1995.
  7. Pujdak M., Mojej Ojczyźnie. Wiersze, Łódź 1993.